blog błąd lekarza tło
 

Odszkodowanie za zakażenie bakterią w szpitalu – przyczyny, odszkodowania

03 Cze 2019 | Kancelaria | Pozew przeciwko szpitalowi, Zakażenie szpitalne | brak komentarzy

O odszkodowanie za zakażenie bakterią w szpitalu mogą ubiegać się pacjenci, którzy podejrzewają, że do zakażenia doszło w trakcie hospitalizacji. Skutki mogą ujawnić się jeszcze w szpitalu, ale co ważne – również już po jego opuszczeniu. Powszechnie uznawana definicja mówi, że zakażenie szpitalne to takie, które wystąpiło w związku z udzieleniem świadczeń zdrowotnych, w przypadku gdy choroba nie pozostawała w momencie udzielania świadczeń zdrowotnych w okresie wylęgania albo wystąpiła po udzieleniu świadczeń zdrowotnych, w okresie nie dłuższym niż najdłuższy okres jej wylęgania. Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że problem zakażeń szpitalnych dotyka ok. 9% wszystkich pacjentów. Co zrobić, jeśli dotknie również Ciebie lub kogoś z Twoich najbliższych?

Najczęstsze zakażenia szpitalne

Najczęściej spotykane w szpitalach zakażenia to zakażenia gronkowcem złocistym, enterokokami, paciorkowcami i pałeczką okrężnicy. W ostatnim czasie polskie szpitale zaatakowała również groźna, odporna na antybiotyki superbakteria New Delhi Klebsiella Pneumoniae, która początkowo daje objawy podobne do grypy. Zakażenia atakują zwykle pacjentów z grupy specjalnego ryzyka, czyli cierpiących na cukrzycę, po lub w trakcie chemioterapii, z głębokimi poparzeniami i urazami wielonarządowymi. Szczególnie narażone są również noworodki ze względu na słaby jeszcze system odpornościowy. Zakażenia najczęściej rozwijają się w ranach i drogach moczowych.

Przyczyny, dla których dochodzi do zakażeń zwykle są banalne. Najczęściej mają związek z nieprzestrzeganiem przez personel medyczny zasad BHP. Za zakażenia odpowiadają m.in. brudne dłonie pracowników szpitala, niesterylny i niezdezynfekowany sprzęt medyczny, brak należytego nadzoru epidemiologicznego i zły stan sal operacyjnych, czy sal dla pacjentów itp.

Czy szpital może odpowiedzieć za zakażenie bakterią w szpitalu?

Odpowiedź na to pytanie brzmi – tak. Szpital, przychodnia i inne placówki mają obowiązek zapewnić swoim pacjentom warunki, minimalizujące ryzyko zakażenia. Podobnie, zakłady opieki zdrowotnej, będące równocześnie pracodawcami muszą stosować wszelkie środki organizacyjne i techniczne w celu ochrony zdrowia personelu medycznego przed zakażeniem wirusową chorobą zakaźną. Zaniedbania w tym zakresie powinny więc być traktowane jako zawinione zaniechanie. Warto również wiedzieć, że nie jest konieczne personalne wskazanie osoby winnej zakażenia, np. roznoszącej bakterię pielęgniarki, położnejczy lekarza. Jeśli pacjent nie jest w stanie wskazać takiej osoby, odpowiedzialność poniesie szpital, jeśli dana osoba była jego pracownikiem.

Jak otrzymać odszkodowanie za zakażenie bakterią w szpitalu?

Jeśli podejrzewasz, że do zakażenia u Ciebie lub któregoś z Twoich bliskich doszło w trakcie leczenia szpitalnego i chciałbyś wstąpić na drogą sądową, powinieneś przygotować się na długą i nierzadko trudną walkę, ale warto uzbroić się w cierpliwość i walczyć o sprawiedliwość. Sprawy dotyczące zakażeń szpitalnych są specyficzne. Nie zawsze trzeba udowodnić, że w szpitalu doszło do zakażenia, czasem wystarczy tylko uprawdopodobnić i już wtedy sąd może zasądzić Ci należną kwotę. W procesach o zakażenie szpitalne, czasem wręcz nie sposób udowodnić moment zakażenia zerojedynkowo. Nie będziemy teraz wchodzić w zawiłości prawne tzw. dowoduprima facie, ale zaufaj nam, że da się takie sprawy wygrać. Podczas procesu będziemy wykazywać jak dużą szkodę poniosłeś oraz związek przyczynowy pomiędzy szkodą, a zdarzeniem. Z kolei szpital powinien wykazać, że dołożył należytej staranności w zapobiegnięciu zakażeniu. W wykazaniu wszystkich okoliczności mogą pomóc opinie biegłych, instytucji nadzoru epidemiologicznego itp. Jeśli będą dla Ciebie korzystne, sąd przyjmie tzw. domniemanie niedbalstwa szpitala. Szpital, chcąc obronić swoje racje, będzie musiał z kolei przekonać sąd, że istnieje poważne ryzyko, że do zakażenia, a tym samym powstania szkody doszło w inny sposób niż w trakcie hospitalizacji. Jak łatwo się domyślić – to również jest trudne. Udowodnienie racji pacjenta w sprawach o zakażenie bakterią w szpitalu jest trudne, dlatego najlepiej udać się po pomoc do prawnika od błędów medycznych, ponieważ  należy tu zbadać m.in. skomplikowane procesy biologiczne – skutki zakażenia mogą objawić się nawet po opuszczeniu szpitala przez pacjenta. Przyjmuje się więc, że aby uznać racje pacjenta, nie jest konieczna pewność, a wystarczy jedynie wysokie, graniczące z pewnością prawdopodobieństwo, że do zakażenia doszło właśnie na terenie podmiotu leczniczego. Pozwany szpital, broniąc się, może oczywiście takie prawdopodobieństwo kwestionować.

Sprawa przeciwko szpitalowi o zakażenie bakterią – wyroki sądów. Jakie odszkodowanie można dostać za zakażenie bakterią w szpitalu?

Kwoty świadczeń przyznawanych pacjentom z tytułu zakażenia bakterią w szpitalu zwykle są wysokie – mogą wynosić od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych. Wysokość świadczenia zależy oczywiście od wielu czynników, m.in. od tego jakie szkody spowodowała bakteria w organizmie pacjenta, czy jest on nadal zdolny do samodzielnej egzystencji i pracy, czy przyczynił się do zakażenia itp.

W sprawie o zakażenie gronkowcem, w której orzekał Sąd Apelacyjny w Katowicach w dniu 6 października 2017 r. (sygn. akt I ACa 395/17), pacjentka otrzymała 40 000 zł. Bakterią zarażono ją w trakcie operacji. Blizna pooperacyjna nie goiła się prawidłowo, sączyła się z niej treść ropna, pacjentka stale odczuwała ból. Dodatkowo w miejscu rany pooperacyjnej powstała przepuklina. Z opinii biegłych powołanych w sprawie wynikało, że personel medyczny nie zastosował przed operacją odpowiednich działań profilaktyki antybiotykowej. Doszło więc do zaniedbania, które spowodowało, że pacjentka przez prawie rok od felernej operacji musiała zmieniać opatrunki kilka razy dziennie. Sąd, ustalając kwotę świadczenia, wziął pod uwagę m.in. czas trwania cierpień kobiety oraz fakt, że przez pewien czas była kompletnie wyłączona z życia – tak zaogniona rana nie pozwalała jej korzystać z wielu aktywności.

Innym przykładem może być sprawa, którą rozpatrywał Sąd Apelacyjny w Krakowie w dniu 22 maja.2018 r. (sygn. akt I A Ca 1358/17). Kwota przyznanego zadośćuczynienia była tu znacznie wyższa bo 400.000 złotych, jednak niestety konsekwencje na zdrowiu chorego również były poważniejsze. Na skutek zaniedbań szpitala i zakażenia bakteryjnego centralnego układu nerwowego pacjent znalazł się w stanie wegetatywnym. Był to przypadek mężczyzny, który przeszedł zabieg angiografii naczyń mózgowych z powodu rozpoznania krwiaka śródmózgowego płata czołowego prawej półkuli mózgu z przebiciem do układu komorowego. Kolejno  przeprowadzono u niego jeszcze operację usunięcia naczyniaka płata czołowego prawej półkuli mózgu. Mężczyzna po operacji otrzymał antybiotyk i wybudził się. Niestety zaobserwowano sączenie z rany pooperacyjnej i sztywność karku. Lekarze postanowili pobrać płyn mózgowo-rdzeniowy, a zabieg wykonano na sali, na której leżał mężczyzna. Kolejno, z powodu pogorszenia stanu pacjenta, wykonano reoperację. Stwierdzono cechy neuroinfekcji tj. zakażenia centralnego układu nerwowego bakterią A. baumanii. Efektem było zapalenie opon mózgowych oraz wodogłowie wewnętrzne. Pacjenta wypisano do domu przytomnego, ale z cechami niedowładu czterokończynowego, niezdolnego do nawiązania kontaktu słownego. Biegli nie mieli wątpliwości, że do zakażenia płynu mózgowo rdzeniowego doszło w szpitalu. Nie musiało stać się to podczas punkcji lędźwiowej na sali chorych – zdaniem biegłych do zakażenia doszło jeszcze wcześniej. Sąd bez wątpliwości uznał, że stan zdrowia mężczyzny jest spowodowany zakażeniem go w pozwanym szpitalu bakterią A. baumanii oraz krwawieniem z naczyniaka mózgu. Na skutek zakażenia bakteriądoszło do neuroinfekcji. Sąd podkreślił, że pomimo, że szpitalowi nie można zarzucić naruszenia procedur, odpowiada on za zakażenie. W takich samych warunkach jak tego pacjenta leczono wielu innych chorych, których hospitalizacja nie zakończyła się zakażeniem – a zatem, można było go uniknąć.

Chciałbyś uzyskać odszkodowanie lub zadośćuczynienie za zakażenie bakterią w szpitalu? Skontaktuj się z nami

Jak widzisz, chociaż świadczenia przyznawane w sprawach o błędy medyczne zwykle są wysokie, dochodzenie swoich roszczeń w procesie przeciwko szpitalowi może być naprawdę skomplikowane. Sprawy o błąd medyczny wymagają nie tylko orientacji w kwestiach prawnych i medycznych, ale również innych umiejętności – np. podważenia w razie potrzeby opinii biegłych czy przesłuchania świadków, którzy często boją się zeznawać przeciwko szpitalowi. Nie ma sensu ryzykować – pacjentowi w sądzie po prostu musi towarzyszyć kompetentny prawnik od błędów medycznych. Ty w sądzie musisz być tylko raz. Reszta to już nasza rola.

Działając w imieniu naszych Klientów, wygrałyśmy już niejedną sprawę przeciwko lekarzom i szpitalom. Wierzymy, że nie ma spraw beznadziejnych i nawet w tak trudnych przypadkach jak zakażenie bakterią w szpitalu, warto podjąć wysiłek. Zadzwoń do nas lub napisz – zobaczymy co można zrobić w Twojej sprawie.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

Odszkodowanie za zakażenie bakterią w szpitalu – przyczyny, odszkodowania
5 (100%) 1 vote
blad ortopedy

Śmierć pacjenta na SOR – śmierć pacjenta na izbie przyjęć

03 Cze 2019 | Kancelaria | Pozew przeciwko szpitalowi, SOR | brak komentarzy

Śmierć pacjenta na SOR to sytuacja, która nigdy nie powinna się wydarzyć – szpital powinien być przecież jednym z najbezpieczniejszych miejsc. Mimo to, media stale donoszą o szokujących przypadkach chorych oczekujących bezskutecznie na pomoc na izbie przyjęć. Dlaczego w XXI wieku nadal dochodzi do tak poważnych zaniedbań i co powinieneś zrobić, jeśli bliska Ci osoba straci życie w oczekiwaniu na pomoc na SOR? Wyjaśniamy.

Udzielenie pomocy pacjentowi na SOR jest obowiązkiem lekarza

Obowiązkiem lekarza jest zagwarantowanie bezpieczeństwa medycznego, pacjentowi trafiającemu na SOR. Lekarz nie może „zadecydować” czy pomoże pacjentowi czy nie. Jego obowiązkiem jest podjęcie wszelkich czynności, które uratują życie lub zdrowie pacjenta.

Zgodnie z art. 30 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia oraz w innych przypadkach nie cierpiących zwłoki. Art. 38 tej samej ustawy przewiduje też, że lekarz może odstąpić od leczenia pacjenta lub go nie podjąć, tylko gdy zwłoka w jego udzieleniu nie spowoduje niebezpieczeństwa utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, a także nie zachodzi przypadek niecierpiący zwłoki.” Jak łatwo się domyślić, przypadku pacjentów przyjmowanych na SOR ta druga sytuacja raczej nie wystąpi.

Rodzina chorego, który zmarł na skutek nieotrzymania odpowiedniej pomocy na Izbie Przyjęć, może ubiegać się w drodze postępowania sądowego o zadośćuczynienie. Lekarz może też odpowiedzieć karnie na podstawie art. 162 Kodeksu Karnego (za nieudzielenie pomocy).

Śmierć pacjenta na SOR – wina często tkwi w organizacji

Dlaczego w dzisiejszych czasach, gdy standardy BHP wzrosły, a medycyna rozwija się w naprawdę szybkim tempie, nadal dochodzi do tak patologicznych sytuacji jak śmierć pacjenta na SOR? Nie zawsze wina tkwi w niekompetencji czy znieczulicy lekarzy. Często personel medyczny, pracujący na SOR jest zwyczajnie przepracowany. Na SOR zwykle przyjmuje jeden lekarz, nierzadko młody, nie dysponujący do pomocy żadnym lekarzem specjalistą. Gdy więc pojawia się pacjent, który potrzebuje specjalistycznego wsparcia medycznego, lekarz na gwałt poszukuje pomocy. Jeśli ją znajdzie, zwykle leczenie toczy się szybko, co znacznie zwiększa ryzyko popełnienia błędu. Bywa też, że w szpitalu po prostu nie ma specjalisty, który mógłby poprowadzić leczenie…

Osobną kwestią pozostaje fakt, że SOR-y są często słabo wyposażone. Często brakuje tam nie tylko zaawansowanej, ale nawet całkiem podstawowej aparatury medycznej. Jest to o tyle dramatyczne, że przecież na SOR trafiają bardzo ciężkie przypadki i nierzadko życie pacjenta zależy od rozpoczęcia leczenia w ciągu dosłownie minut… Tymczasem nie dość, że brakuje specjalistów, często brakuje też sprzętu. Pacjenci, trafiający na SOR, aby otrzymać naprawdę profesjonalną i szybką pomoc muszą mieć niestety sporo szczęścia.

Pacjent zmarł na SOR – co na to szpital?

Wiesz już, że z tytułu śmierci bliskiej Ci osoby na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przysługuje Ci roszczenie o zadośćuczynienie. Nie oznacza to jednak, że droga do jego otrzymania będzie prosta. Szpitale bronią się w najróżniejszy sposób, a jako że ostatnio wzrosła liczba pacjentów, którzy nie boją się walczyć o swoje prawa, szpitale zawsze występują w sądach ze swoimi prawnikami. Linie obrony szpitala w przypadku śmierci pacjenta na SOR są różne. Zwykle szpitale argumentują, że pacjent, który trafił na SOR był już bardzo schorowany lub, że zataił przed personelem medycznym istotne informacje… i prawdopodobnie w najbliższym czasie i tak by zmarł. Bardzo ciężko jest podważyć zeznania szpitala, ponieważ często w dokumentacji medycznej brakuje wpisów (o nierzetelnych dokumentacjach medycznych pisałyśmy w osobnym artykule). Zdarza się nawet, że inna dokumentacja medyczna trafia do sądu, a inną otrzymuje pacjent…

Warto jest więc zawsze udawać się na SOR w towarzystwie bliskiej osoby – oczywiście, o ile to tylko możliwe. Dopilnuje ona, żebyśmy otrzymali na czas stosowną pomoc oraz w razie ewentualnych problemów zezna na naszą korzyść. Jeśli zajdzie konieczność dochodzenia roszczeń na drodze sądowej – bez względu na to czy bliska Ci osoba zmarła na SOR czy to Ciebie dotknęły zaniedbania – pamiętaj o tym, aby skorzystać z pomocy kancelarii prawa medycznego. Pacjent samodzielnie działający w sprawach o błąd medyczny ma naprawdę nikłe szanse na zwycięstwo. Szczególnie w starciu sądowym z profesjonalnie reprezentowanym szpitalem…

Śmierć pacjenta na SOR w Sosnowcu i śmierć dziecka na skutek nieudzielenia pomocy w szpitalu

Jakiś czas temu media obiegła głośna sprawa 39-letniego pacjenta, który zmarł na SOR w szpitalu w Sosnowcu. Jak wynika z zeznań jego bliskich, mężczyzna czekał bezskutecznie na pomoc przez 9(!) godzin! Pacjent trafił do szpitala na polecenie lekarza rodzinnego, który zdiagnozował u niego zator zagrażający życiu. Mężczyzna miał opuchniętą i siną nogę od kolana w dół. Z relacji jego najbliższych wynika, że personel medyczny w ogóle nie reagował na cierpienia chorego. Lekarze, do których kierowano prośby o pomoc mieli jedynie zadawać zdawkowe pytania, nie podejmując żadnych konkretnych prób pomocy. Z nogi mężczyzny cały czas sączyła się krew i inne płyny, jednak nikt nie reagował. Po blisko 9 godzinach bezskutecznego oczekiwania na pomoc, mężczyzna zmarł. Rzecznik Praw Pacjenta zadecydował w tej sprawie o wszczęciu postępowania wyjaśniającego i kontroli szpitala.

Na skutek nieudzielenia odpowiedniej pomocy na SOR umierają nie tylko dorośli. W wyjątkowo dramatycznej sprawie orzekał Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt II OSK 2619/16). 8-letnie dziecko zmarło, ponieważ po tym jak doznało poważnych obrażeń głowy wskutek wypadku komunikacyjnego, w szpitalu nie udzielono mu pomocy. Helikopter przetransportował je bowiem do szpitala, który akurat nie miał ostrego dyżuru chirurgicznego. Szpital nie dysponował też odpowiednim specjalistą, dlatego podjął decyzję o tym, że nie udzieli dziecku żadnej pomocy i przekierował je do innej placówki medycznej. Wkrótce dziecko zmarło. Gdyby otrzymało jakąkolwiek pomoc na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym szpitala, do którego trafiło za pierwszym razem, być może udałoby się je uratować. Arbitralna decyzja personelu medycznego szpitala być może kosztowała to dziecko życie.

Nie udzielono Ci pomocy na SOR i nie wiesz co zrobić? A może ktoś z Twoich bliskich zmarł na skutek nieudzielenia pomocy na SOR?

Media coraz chętniej opisują przypadki pacjentów, którzy cierpią z powodu nieotrzymania odpowiedniej pomocy na SOR. W skrajnych przypadkach, tak jak w głośnej sprawie pacjenta z Sosnowca, dochodzi nawet do śmierci. Jeśli uważasz, że w Twoim przypadku lekarze na Szpitalnej Izbie Przyjęć zachowali się sprzecznie ze standardami i nie udzielili Ci pomocy lub ktoś z Twoich bliskich takiej pomocy nie otrzymał – nie bój się, że „z lekarzem nie można wygrać” i skontaktuj się z nami. Jak widzisz, takich przypadków jest więcej. Lekarze nie pozostają bezkarni, a postępowanie sądowe, chociaż długie i często wyczerpujące, może skończyć się w satysfakcjonujący – etycznie i finansowo – sposób. Specjalizujemy się w sprawach o błędy medyczne – odpowiedz nam swoją historię. Zadzwoń lub napisz.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

Oceń artykuł

Zakażenie bakterią w szpitalu, czyli czy zakażenie szpitalne jest do udowodnienia

29 maja 2019 | Kancelaria | Bez kategorii, Odszkodowanie za błąd lekarski, Pozew przeciwko szpitalowi, Zakażenie szpitalne | brak komentarzy

Zakażenie bakterią w szpitalu to trudna sytuacja – pacjent cierpi, a udowodnienie, że do zakażenia doszło właśnie w szpitalu, może być trudne i czasochłonne. Do zakażeń szpitalnych, pomimo rosnących standardów opieki medycznej, niestety nadal dochodzi. Zakażenia szpitalne najczęściej powodują takie bakterie jak gronkowiec złocisty, gronkowiec skórny, enterokoki, paciorkowce, pałeczki Gram (-) z rodziny Enterobacteriacaeoraz pałeczki niefermentujące Pseudomonasi Acinetobacter. Zakażenia bakteryjne w szpitalach dotyczą od 5 do 10 proc. wszystkich pacjentów szpitali. Zagrożenie jest więc poważne i warto wiedzieć co zrobić, jeśli u Ciebie lub kogoś z Twoich bliskich dojdzie do zakażenia szpitalnego, które spowodowało uszczerbek na zdrowiu. Czasem są to bardzo dotkliwe dla zdrowia konsekwencje.

Zakażenia szpitalne – co musisz wiedzieć?

Jako zakażenie szpitalneokreśla się zakażenie, do którego doszło w związku z udzieleniem świadczeń zdrowotnych, gdy choroba w czasie udzielania świadczeń nie była w okresie wylęgania (np. zakażenia bakteryjne) oraz gdy choroba wystąpiła już po udzieleniu tych świadczeń w okresie nie dłuższym niż najdłuższy okres wylęgania tej choroby. W praktyce najczęściej mówi się o zakażeniu szpitalnym, jeśli wystąpiło ono w okresie 48 – 72 godzin od udzielenia świadczenia zdrowotnego.

Pacjenci szpitali są wyjątkowo narażeni na zakażenia bakteryjne, ponieważ ich odporność zwykle jest obniżona. Przebywają też w warunkach sprzyjających rozwojowi bakterii – w polskich szpitalach często brakuje specjalnych izolatek. Powodem zakażeń często jest też brak odpowiedniej higieny po stronie personelu medycznego, czyli lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, ale także diagnostów laboratoryjnych. Za zakażenia może odpowiadać brak prozaicznego odkażania rąk po każdorazowym kontakcie z pacjentem lub sprzętem medycznym czy materiałami biologicznymi. Bakterie mogą przenosić się także w bardziej podstępny sposób, np. poprzez posiłki, do których przygotowania użyto skażonej wody. Skażona może być także woda w inhalatorach czy respiratorach, przez co bakterie mogą dostać się wprost do układu oddechowego pacjenta.

 

Bakterie mogą też oczywiście przenosić się drogą kropelkową i powietrzno-kropelkową, o co oczywiście w szpitalu nie trudno. W trakcie kasłania czy kichania bakterie „fruną” wraz z aerozolem, który powstaje podczas tego procesu. Drobnoustroje mogą więc swobodnie osiąść na błonach śluzowych osób mających ze sobą bliższy kontakt, np. pacjenta i pielęgniarki.

Źródłem zakażenia bakteryjnego w szpitalu mogą być:

  • Nosiciele;
  • Personel medyczny;
  • Niesterylny i niewłaściwie zdezynfekowany sprzęt medyczny;
  • Przedmioty osobiste, np. fartuchy personelu medycznego, buty szpitalne, odzież innych zakażonych;
  • Przedmioty wyposażenia szpitala, np. łóżka, meble, klamki;
  • Woda i żywność;
  • Leki;

Najczęstsze przyczyny zakażeń bakterią w szpitalu. Jak dochodzi do zakażenia bakteryjnego w szpitalu?

Tak jak wspominałyśmy wcześniej, szpital, ze względu na swoją specyfikę, sam w sobie jest środowiskiem sprzyjającym rozwojowi różnego rodzaju bakterii. Bakterie rozprzestrzeniają się z szczególnie szybko z powodu:

  • Zanieczyszczonych dłoni i odzieży personelu medycznego.
  • Złego stanu pomieszczeń szpitalnych.
  • Niejałowego sprzętu medycznego.
  • Sprzecznych ze standardami warunków sanitarno-higienicznych.
  • Skażonego otoczenia, np. jako skutek przebywania wśród pacjentów zakażonych, którzy nie zostali odseparowani od innych osób.
  • Braku odpowiedniego systemu kontroli zakażeń w szpitalach.

Na różnego typu zakażenia szczególnie narażeni są pacjenci przyjmujący antybiotyki o szerokim spektrum działania, żywieni dojelitowo oraz po poważnych interwencjach chirurgicznych. Mniej odporni są także zwykle pacjenci cierpiący na cukrzycę, alkoholicy, a także osoby poparzone i chorzy z rozległymi urazami wielonarządowymi. Nie oznacza to jednak, że pozostali pacjenci są „bezpieczni”. Niektóre bakterie są wyjątkowo silne i podstępne – potrafią zainfekować nawet silny i pozornie odporny organizm.

Zakażenie bakterią w szpitalu – jakie bakterie najczęściej atakują pacjentów?

Bakterie, powodujące zakażenia szpitalne to w szczególności:

  • gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus),
  • gronkowiec skórny (Staphylococcus epidermidis),
  • pałeczki Gram (-) z rodzinyEnterobacteriacae(Escherichia coli– pałeczka okrężnicy,Salmonella, Shigella, Klebsiella pneumoniae, Enterobacter).
  • enterokoki (Enterococcus sp.),
  • paciorkowce (Streptococcus pyogenes Streptococcus agalactiae, Streptococcus pneumioniae),
  • pałeczki niefermentujące – Pseudomonasi Acinetobacter.

Zakażenia tymi bakteriami często przeradzają się w epidemię szpitalną. W ostatnim czasie szczególnie głośno jest o zakażeniach pacjentów superbakterią Klebsiella pneumoniae, znaną również jako Klebsiella New Delhi.Bakteria ta jest odporna na antybiotyki i potrafi doprowadzić do wyjątkowo groźnych skutków, m.in. sepsy, która może doprowadzić nawet do śmierci pacjenta.Opublikowany w 2018 r. raport Najwyższej Izby Kontroli ujawnił, że w okresie trzech lat wstecz liczba pacjentów zakażonych tą bakterią wzrosła aż o wzrosła o 278,8%. Zakażeniom tą bakterią poświęciłyśmy też osobny artykuł.

Zakażenie bakterią w szpitalu, a błąd medyczny

Zakażenie pacjenta bakterią w szpitalu może stanowić błąd w sztuce lekarskiej. Pacjent z tytułu błędu lekarskiego może domagać się odszkodowania, zadośćuczynienia, a nierzadko również innych świadczeń. Nie zawsze do zakażeń dochodzi na skutek niewłaściwego zachowania personelu, jednak bardzo często winnym zakażenia pacjenta będzie właśnie szpital. Za znaczną większością zakażeń stoją wątpliwe standardy higieniczne personelu medycznego.

O błędach medycznych związanych z zakażeniami w szpitalach możemy mówić w szczególności, gdy:

  • Personel medyczny nie dopełnił wszystkich działań profilaktycznych, przeciwdziałających zakażeniu. Zgodnie z art. 11 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, szpital ma obowiązek zapewnić swoim pacjentom warunki, minimalizujące ryzyko zakażenia.
  • Zakażenia nie rozpoznano (błąd diagnostyczny).
  • Zakażenie rozpoznano za późno.
  • Wobec zakażenia nie zastosowano odpowiedniego leczenia (błąd terapeutyczny).

Pozwane szpitale, jak łatwo się domyślić, zwykle uważają, że niemożliwym jest, aby do zakażenia doszło w trakcie hospitalizacji. Często powołują się również na argument, że całkowite wyeliminowanie zakażeń szpitalnych nie jest możliwe. Sprawy o błąd medyczny na tle zakażeń bakteryjnych nie są łatwe – zakażenie może się objawić nawet po wypisaniu pacjenta ze szpitala, w zależności od okresu wylęgania bakterii. Pacjent, który obawia się, że w jego przypadku szpitale zakażenie bakterią może stanowić błąd medyczny, nie powinien więc działać sam. Droga do uzyskania odszkodowania może być wyboista i długa, dlatego pacjentowi zawsze powinien towarzyszyć prawnik ze specjalistycznej kancelarii prawa medycznego. Wtym artykulewyjaśniałyśmy szczegółowo dlaczego w sprawach o błąd medyczny prawnik jest niezbędny.

Zakażenie bakterią w szpitalu – co zrobić?

Jeśli u Ciebie lub kogoś z Twoich bliskich zdiagnozowano zakażenie bakteryjne i podejrzewasz, że doszło do niego w trakcie pobytu w szpitalu – nie czekaj. Pamiętaj, że za zakażenie bakterią w szpitalu w określonych sytuacjach również możesz domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia. Uzyskane wskutek procesu sądowego pieniądze pomogą Ci w dalszym leczeniu, a jak zapewne wiesz – skutki zakażenia mogą objawiać się przez wiele lat. Nie ryzykuj i zawalcz o swoje prawa. Nasza kancelaria pomogła już wielu pacjentom pokrzywdzonym konsekwencjami błędów medycznych. Możemy pomóc również i Tobie. Skontaktuj się z nami – przekonajmy się wspólnie co można zrobić.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

Zakażenie bakterią w szpitalu, czyli czy zakażenie szpitalne jest do udowodnienia
5 (100%) 1 vote

Zakażenie bakterią Klebsiella pneumoniae NDM-1 – Klebsiella New Delhi w szpitalu.

29 maja 2019 | Kancelaria | Odszkodowanie za błąd lekarski, Pozew przeciwko szpitalowi, Zakażenie szpitalne | brak komentarzy

Zakażenie bakterią Klebsiella pneumoniae NDM-1 – Klebsiella New Delhi w szpitalu. Objawy, skutki, wyroki sądów.

Klebsiella Pneumoniae NDM-1, czyli pałeczka zapalenia płuc to bakteria, którą bardzo łatwo zarazić się w szpitalu. Znana jest również pod nazwą Klebsiella New Delhi, ponieważ po raz pierwszy odkryto ją u pacjenta powracającego właśnie z New Delhi. Bakteria jest wyjątkowo groźna – nie reaguje na żadne z dotychczas znanych antybiotyków m.in. penicylinę czy aminoglikozydy. Może wywoływać m.in. zapalenie ucha środkowego, zapalenie płuc, a nawet sepsę. Co jeszcze warto wiedzieć o tej groźnej bakterii – Klebsiella Pneumoniae NDM-1?

Bakteria Klebsiella Pneumoniae New Delhi– co to jest i czym grozi zakażenie?

Bakterie Klebsiella Pneumoniaenależą do pałeczek jelitowych Gram-ujemnych z rodziny Enterobateriaceae. Są częścią flory bakteryjnej w ludzkim przewodzie pokarmowym, a także skóry i jamy ustnej. Czym grozi zakażenie się bakterią Klebsiella Pneumoniae New Delhi?Skutki to m.in.:

  • Ostre lub ropne zapalenie płuc;
  • Infekcje dróg moczowych;
  • Zapalenie ucha środkowego;
  • Zapalenie otrzewnej;
  • Zapalenie wątroby;
  • Infekcje układu pokarmowego;
  • W skrajnych przypadkach – sepsa.

Bakteria Klebsiella pneumoniae przenosi się drogą pokarmową lub kropelkową. Zarazić się więc można w bardzo prosty sposób – np. przebywając w otoczeniu zarażonej, kaszlącej osoby. Bakteria świetnie sobie radzi w zawilgoconych warunkach, dlatego bardzo łatwo się rozprzestrzenia. Objawy zakażenia nie są niestety oczywiste – łatwo pomylić je z np. grypą i popularnymi infekcjami. Objawy zakażenia Klebsiella Pneumoniae New Delhito najczęściej:

  • Nagła, bardzo wysoka gorączka;
  • Ból w klatce piersiowej;
  • Kaszel;
  • Duszności;
  • Zimne poty lub dreszcze;
  • Zwroty głowy;
  • Krwawy lub ropny kaszel;
  • Ogólne uczucie osłabienia.

Objawy mogą różnić się w zależności od zaatakowanego obszaru. Leczenie również może mieć różny przebieg i zależy od tego, na które organy rozprzestrzeniła się bakteria. Powikłania po zakażeniu bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhimogą prowadzić nawet do niepełnosprawności.

Zakażenie w szpitalu bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhi

Na zakażenie bakterią Klebsiella Pneumoniae New Delhiszczególnie narażeni są pacjenci, przebywający w szpitalach. W Polsce problem z tą bakterią rozpoczął się od leczenia szpitalnego zarażonego w Tanzanii misjonarza. Do tej pory polscy lekarze i epidemiolodzy nie potrafią sobie z nią porazić. W Polsce odnotowuje się jeden z najwyższych w Europie wskaźników zakażeń.

Warunki szpitalne i obniżona odporność chorych tworzą bardzo sprzyjające warunki dla rozwoju tej odpornej na antybiotyki superbakterii. Do rozprzestrzeniania się bakterii dochodzi w szczególności na skutek nieodpowiedniej higieny personelu medycznego (niemycia rąk), używaniu niejałowego sprzętu i braku odpowiednich warunków leczenia (np. izolatek). Pacjenci w polskich szpitalach bardzo często przebywają w otoczeniu zbyt wielu zarazków, natomiast personelowi nierzadko brakuje odpowiednich szczepień. Mówiąc wprost, w szpitalach często dochodzi do zakażeń z powodów tak prozaicznych jak oszczędności na jednorazowych sprzętach. Dodatkowo pracownicy szpitala nie zawsze przestrzegają zasad higieny i zapominają o dezynfekcji stetoskopów. Być może winne jest temu zabójcze tempo pracy, być może zwykła nieostrożność. Cierpią jednak pacjenci.

Nie bez znaczenia pozostaje również zatajanie zagrożeń epidemiologicznych w placówkach medycznych i brak kompetentnych mikrobiologów i epidemiologów do sprawowania bieżącej pieczy nad zakażeniami. Zgodnie z zaleceniami Państwowej Inspekcji Sanitarnej już nawet trzy zakażenia w jednym szpitalu powinny  doprowadzić do ogłoszenia alertu epidemiologicznego i izolacji zakażonych od innych pacjentów. Do pacjentów najbardziej narażonych na zakażenie zalicza się osoby po przeszczepach, po terapii przeciwnowotworowej, z rozległymi oparzeniami, a także dzieci do pierwszego roku życia, cukrzycy i alkoholicy.

Przerażające dane przedstawiaraport Najwyżej Izby Kontroli z 2018 r.Z raportu wynika, że w latach 2015-2016 w Polsce liczba zakażeń bakteriąKlebsiella Pneumoniae wzrosła o 278,8 proc (!). Dodatkowo, NIK podkreśliła, że nie mogła podać kompletnych danych, ponieważ „funkcjonujące w kontrolowanych szpitalach systemy monitorowania i raportowania o zakażeniach nie dostarczały pełnych danych”. Oznacza to, że przedstawione w raporcie dane mogą być znacznie zaniżone.

Zakażenie bakterią Klebsiella Pneumoniae NDM-1 – korzystne dla pacjentów wyroki sądów

Wyroki w sprawach o zakażenie szpitalne nie są rzadkością. Pacjentom działającym wraz z doświadczonymi prawnikami często udaje się wywalczyć satysfakcjonujące kwoty. W sprawie, w której orzekał Sąd Okręgowy w Gliwicach dniu 19 listopada 2014 r., zakażony pacjent tytułem zadośćuczynienia otrzymał 120 000 zł. Pacjent ten w szpitalu został zarażony m.in. gronkowcem złocistym, E. colioraz właśnie oporną na leczenie bakterią Klebsiella Pneumoniae.Zakażenie zaatakowało głównie stopę pacjenta. Mężczyzna wskazywał, że jako, że wyczerpano już wszystkie możliwości leczenia, zachodzi prawdopodobieństwo, że stopę będzie trzeba amputować. Wskutek zakażenia szpitalnego i idącego za nim długotrwałego leczenia stracił pracę, i orzeczono u niego umiarkowany stopień niepełnosprawności. Sąd uznał, że z ustalonego stanu faktycznego jednoznacznie wynikało, że zakażenie powoda było zakażeniem szpitalnym, a źródłem zakażenia była bakteria występująca w środowisku szpitalnym, która przy zastosowaniu kryterium najwyższej staranności nie powinna była się pojawić. Wszystkie te czynniki zadecydowały o przyznaniu tak wysokiego świadczenia.

Do zakażenia może dojść nie tylko u dorosłych pacjentów, ale również w sytuacjach okołoporodowych.Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z dnia 5 września 2012 r. przyznał poszkodowanemu dziecku 150 000 zł odszkodowania, 700 000 zł zadośćuczynienia oraz rentę w wysokości kilku tysięcy złotych miesięcznie. Była to sprawa o błąd medyczny, polegający m.in. na nieprzekazaniu noworodka do ośrodka o wyższym stopniu referencyjności i wadliwej opiece poporodowej. Elementem tej wadliwej opieki było zakażenie dziecka i Klebsiella pneumoniaei Escherichia coli. U tak małego dziecka tego typu bakterie potrafią zasiać w organizmie spustoszenie – konsekwencje mogą być poważniejsze niż u osoby dorosłej. W tym przypadku, na skutek nakładających się na siebie zaniedbań, doszło do zapalenia opon mózgowych, a kolejno – do czterokończynowego mózgowego porażenia dziecięcego.Uzyskane w procesie sądowym pieniądze stanowią poważne wsparcie w dalszym leczeniu tak ciężko chorego dziecka.

Zakażenie bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhiw szpitalu – co robić?

Jeśli u Ciebie, Twojego dziecka lub u kogoś z Twoich bliskich po zakończeniu leczenia szpitalnego lub w jego trakcie zdiagnozowano zakażenie bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhi, koniecznie się z nami skontaktuj. Zakażenie pacjenta bakterią również może stanowić błąd medyczny, a zatem możesz ubiegać się o odszkodowanie lub zadośćuczynienie. Jeśli ktoś osoba Ci najbliższa zmarła z powodu zakażenia szpitalnego, również masz prawo walczyć o sprawiedliwe zadośćuczynienie.

Skutki zakażenia bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhimogą być bardzo poważne. Z pewnością przyda Ci się wsparcie finansowe, które możesz uzyskać w wyniku wygranego procesu sądowego. Pomogłyśmy już niejednemu pacjentowi poszkodowanemu błędem lekarskim i wiemy, że pieniądze, chociaż nie cofną czasu, potrafią bardzo ułatwić dalsze życie i leczenie. Nie czekaj – opowiedz nam swoją historię w mailu lub przez telefon. Czekamy na kontakt od Ciebie.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zakażenie bakterią Klebsiella pneumoniae NDM-1 – Klebsiella New Delhi w szpitalu.
5 (100%) 3 votes

Czy warto wszczynać postępowanie przed ubezpieczycielem szpitala lub lekarza w sprawie o błąd medyczny ?

04 Kwi 2019 | Joanna | Bez kategorii | brak komentarzy

Czy warto wszczynać postępowanie przed ubezpieczycielem szpitala lub lekarza w sprawie o błąd medyczny? To zazwyczaj jedno z pierwszych pytań, które zadają sobie osoby pokrzywdzone skutkami błędu medycznego. W dzisiejszym artykule odpowiadamy na nie i wyjaśniamy jakie powinny być kolejne kroki poszkodowanego pacjenta.

Odpowiedzialność ubezpieczyciela szpitala lub lekarza w sprawie o błąd medyczny – obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej szpitala i lekarza

Zacznijmy może od tego dlaczego właściwie ubezpieczyciel miałby odpowiedzieć za błąd lekarza lub szpitala. Wynika to z zawartej przez szpital lub lekarza umowy OC z ubezpieczycielem. Czy każdy szpital ma zawartą odpowiednią umowę ubezpieczenia? Tak być powinno. Ten obowiązek szpitala wynika z rozporządzenia Ministra z dnia 22 grudnia 2011r. w sprawie obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej podmiotu wykonującego działalność leczniczą. Szpitale muszą mieć ubezpieczenie na poziomie 100.000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia oraz 500 000 euro w odniesieniu do wszystkich zdarzeń, których skutki są objęte umową. Takie są granice minimalne, poniżej których szpital nie może zejść. W praktyce szpitale bardzo rzadko wykupują dodatkowe ubezpieczenia, więc w większości przypadków ta kwota to wszystko, na co w przypadku pozwania ubezpieczyciela może liczyć pacjent.

Obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej musi mieć również lekarz, w szczególności pracujący na tzw. kontrakcie. W przypadku błędu medycznego lekarz „kontraktowy” odpowie solidarnie ze szpitalem. Sumy gwarancyjne wahają się od 25 000 EURO do 100 000 EURO i więcej. Sumy gwarancyjne zależą od specjalizacji lekarza, który popełnił błąd medyczny.

 

Przed wystąpieniem na drogę sądową, pacjent zawsze powinien zgłosić swoją sprawę do towarzystwa ubezpieczeniowego. Szkodę zgłasza się za pośrednictwem placówki, w której miał miejsce błąd lekarski. Jeśli pacjent tego nie zrobi, utraci możliwość dochodzenia odsetek za zwłokę za czas postępowania likwidacyjnego. Odpowiadając więc na tytułowe pytanie – tak, rozpoczynając proces dochodzenia zadośćuczynienia za błąd medyczny oraz innych świadczeń z tego tytułu, zawsze należy poinformować ubezpieczyciela szpitala lub lekarza.

Postępowanie likwidacyjne przed ubezpieczycielem szpitala lub lekarza

Postępowanie likwidacyjne prowadzi Zakład Ubezpieczeń, w którym lekarz, przychodnia czy szpital posiadali ważne (na dzień zdarzenia medycznego) ubezpieczenie OC. Po poinformowaniu zakładu ubezpieczeń o szkodzie, ubezpieczyciel ma trzy miesiące na wydanie decyzji o przyznaniu bądź odmowie przyznania odszkodowania za błąd lekarski. Niestety, ale jest to termin wyłącznie teoretyczny. W praktyce zwykle trwa to znacznie dłużej, a ubezpieczyciel tłumaczy się m.in. oczekiwaniem na opinię biegłego. Warto jednak wiedzieć, że jeśli czas oczekiwania na decyzję zakładu ubezpieczeń znacznie się wydłuży, można złożyć skargę do Rzecznika Ubezpieczonych lub Komisji Nadzoru Finansowego.

Postępowanie likwidacyjne przed ubezpieczycielem szpitala lub lekarza co do zasady nie wiąże się z dodatkowymi kosztami dla pacjenta – i to chyba jego jedyny plus. Z naszego doświadczenia wynika, że w przeważającej większości przypadków sprawa i tak trafia na drogę sądową. Zakłady Ubezpieczeń odmawiają wypłaty świadczeń, a lekarze nie przyznają się do popełnienia błędu lekarskiego.

Kogo pozwać w sprawie o błąd medyczny – szpital czy ubezpieczyciela?

To kolejne pytanie, które zwykle pojawia się w głowach pacjentów pokrzywdzonych błędami medycznymi, po tym jak ubezpieczyciel lekarza lub szpitala odmówi wypłaty świadczenia. Pozew do sądu to zwykle kolejny „naturalny” krok w sprawie o błąd medyczny. Na pytanie o to kogo pozwać niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od okoliczności konkretnej sprawy, którą każdorazowo powinien przeanalizować prawnik od błędów medycznych. Podpowiemy Ci jednak na co warto zwrócić uwagę.

Jak już wiesz szpital musi mieć wykupione ubezpieczenie na poziomie 100.000 euro w odniesieniu do jednego zdarzenia i 500 000 EURO w odniesieniu do wszystkich zdarzeń, których skutki są objęte umową. Co to oznacza w praktyce dla poszkodowanego pacjenta? Oznacza to, że jeśli pacjent chciałby np. domagać się zadośćuczynienia w kwocie 600 000 zł, a dodatkowo dostać odszkodowanie i rentę, oraz pozwać szpital o odszkodowanie za rzeczywiście poniesione koszty rehabilitacji i leczenia – 100 000 EURO może okazać się niewystarczające.

Renta jest przecież świadczeniem, które pacjent będzie dostawał do końca życia, a jej wysokość może ulec zmianie. Dodatkowo, jeśli z błędu medycznego wynikają skutki, których konsekwencje wpływają na życie więcej niż jednej osoby, to np. zadośćuczynienie będzie należało się także takim osobom. Nadal jednak do dyspozycji pozostaje 100 000 EURO. W szczególności w przypadku błędów okołoporodowych, gdzie często przyznawane są zadośćuczynienia na poziomie 500 000 – 600 000 złotych – 100 00 EURO zwykle okazuje się kwotą zbyt niską.

Najczęściej więc pozywanie wyłącznie ubezpieczyciela nie ma więc sensu, chociaż w teorii taką możliwość daje Kodeks Cywilny. Osobnym zagrożeniem jest również przedawnienie – w przypadku pozwania wyłącznie ubezpieczyciela, nasze roszczenie wobec szpitala mogłoby się przedawnić jeszcze przed końcem procesu. W tym wpisie wyjaśniałyśmy dlaczego sprawy o błąd medyczny zazwyczaj trwają tak długo. Kluczowe znaczenie mają również zapisy umowy odpowiedzialności cywilnej szpitala lub lekarza, zawartej z towarzystwem ubezpieczeń.

Czy ubezpieczyciel lekarza zawsze odpowiada za błąd medyczny? Rażące niedbalstwo lekarza, a odpowiedzialność ubezpieczyciela

Zgodnie z tym co napisałyśmy powyżej, odpowiedź na to pytanie powinna być oczywista – skoro lekarz posiada ważną polisę OC, ubezpieczyciel powinien odpowiedzieć. Nie zawsze jednak będzie to tak mało skomplikowane. Ciekawe orzeczenie na ten temat zapadło m.in. w 2017 r. przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach w dniu 23 czerwca (sygn. akt I ACa 181/17). Sąd uznał w nim, że jeżeli lekarz dopuścił się rażącego niedbalstwa i pacjent wskutek jego zachowania zmarł, to obowiązek zapłaty zadośćuczynienia będzie spoczywał na lekarzu. Nie zmienia tego nawet fakt, że lekarz był ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej.

Wyrok zapadł na tle sprawy, w której lekarz podczas operacji kontynuował znieczulenie pokrzywdzonej, mimo, że miał za sobą już dwie nieudane próby  wprowadzenia rurki intubacyjnej do tchawicy. Pozwany stosował nieodpowiednią i kategorycznie przeciwwskazaną rurkę krtaniową. Następnie przeprowadził operację chirurgiczną. Powinien był zamiast tego skierować pacjentkę do szpitala o wyższym stopniu referencyjności i nie przeprowadzać operacji samodzielnie. W konsekwencji pacjentka zmarła. Przeciwko lekarzowi zapadł wyrok w postępowaniu przed sądem karnym, wszczętym przez córkę i siostrę zmarłej. Sąd karny uznał winę lekarza.

Następnie, w sprawie cywilnej sąd podkreślił, że pozwany odpowiada za własny czyn niedozwolony na zasadzie winy. Mimo, że lekarz był ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej, a suma gwarancyjna wynosiła 150 000 złotych, sąd uznał, że za skutki rażącego niedbalstwa ubezpieczyciel nie odpowie. Było to zgodne z zawartą umową ubezpieczenia. W takiej sytuacji córka i siostra zmarłej mogły domagać się odszkodowania wyłącznie od lekarza. W tej sprawie kluczowe było rażące niedbalstwo lekarza i postępowanie ewidentnie sprzeczne z powszechnie znanymi lekarzom zasadami sztuki medycznej.

Jak widzisz, ustalenie kogo najlepiej pozwać w sprawie o błąd medyczny nie jest takie proste, jak mogłoby się początkowo wydawać. Zdarzają się także sytuacje, gdy ubezpieczyciel zostaje uwolniony od odpowiedzialności. To potwierdza jedynie, że w sprawach o błąd medyczny ZAWSZE należy skontaktować się z prawnikiem specjalizującym się w sprawach o błąd lekarski. Tylko konsultacja ze specjalistą pozwoli poszkodowanemu wybrać odpowiednią ścieżkę postępowania w konkretnej sprawie. Poprzedza ją oczywiście wyczerpująca analiza danego błędu.

Jak pozwać ubezpieczyciela szpitala? Postępuj odpowiedzialnie i skontaktuj się z prawnikiem

Samodzielne działanie w skomplikowanych sprawach o błąd medyczny prawie nigdy nie jest dobrym pomysłem. W sprawach na tle błędu medycznego trzeba pomyśleć o wielu aspektach – należycie zadbać o nie pomoże tylko wyspecjalizowany prawnik. Nasza kancelaria wielokrotnie z sukcesami reprezentowała pacjentów w sprawach o błąd medyczny oraz błąd medyczny przy porodzie. Zwycięstwo w postępowaniu przeciwko lekarzowi, szpitalowi czy też ubezpieczycielowi szpitala jest możliwe. Skontaktuj się z nami – sprawdzimy kogo najrozsądniej byłoby pozwać w Twojej sprawie i przeprowadzimy Cię przez całość postępowania.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

Oceń artykuł
Błąd organizacyjny, błąd medyczny

Nieprzekazanie noworodka do szpitala o wyższej referencyjności, a błąd medyczny przy porodzie

03 Kwi 2019 | Joanna | Bez kategorii | brak komentarzy

Przekazanie noworodka do szpitala o wyższej referencyjności to temat, który może mieć wyraźny związek z błędem medycznym. Nieprzekazanie dziecka do placówki medycznej o wyższym stopniu referencyjności lub przekazanie zbyt późne może stanowić błąd w sztuce lekarskiej. Dziecku i jego rodzicom w takiej sytuacji będzie należało się odszkodowanie lub zadośćuczynienie od szpitala lub lekarza. Co warto wiedzieć na temat stopni referencyjności w szpitalu i co możesz zrobić, jeśli Twojego dziecka nie przekazano do bardziej specjalistycznej placówki na czas?

Co to jest referencyjność szpitala i jaki ma związek z okołoporodowym błędem medycznym? Stopnie referencyjności szpitali w Polsce

Na początek warto wyjaśnić, że w polskim prawie nie istnieje dokładna, uznawana powszechnie definicja „referencyjności”. Jest to raczej pojęcie umowne, które nie ma swojego oparcia w prawie. Mimo to, pojęciem tym posługują się nieomal wszyscy – od lekarzy, poprzez biegłych aż po sędziów.

Zgodnie z podziałem, szpitale dzielą się na tzw. poziomy referencyjne. W zależności od poziomu referencyjności, pacjent w danej placówce medycznej może spodziewać się opieki medycznej konkretnej jakości.

Poziomy referencyjne zaczęto wyróżniać w Polsce pod koniec ubiegłego wieku. Szpitale podzielono wtedy na trzy poziomy.

  • I poziom referencyjny – są to placówki, w których pacjent może otrzymać pomoc medyczną wyłącznie w specjalnościach takich jak: położnictwo i ginekologia, choroby wewnętrzne, chirurgia ogólna, pediatria, intensywna terapia i anestezjologia.
  • II poziom referencyjny – do II poziomu referencyjności zalicza się placówki wojewódzkie. Udzielają one pomocy medycznej w zakresie takim jak szpitale, przyporządkowane do I stopnia referencyjności, a oprócz tego pomagają pacjentom w co najmniej 4 z następujących specjalności: kardiologia, dermatologia, patologie ciąży i noworodków, neurologia, chirurgia urazowa, laryngologia, urologia, neurochirurgia, chirurgia dziecięca i onkologiczna.
  • III poziom referencyjny – do trzeciego poziomu referencyjnego zalicza się jednostki badawczo-rozwojowe i szpitale kliniczne.

Poziom referencyjności szpitala, a jakość opieki nad noworodkiem

Jak się zapewne domyślasz, czym poziom referencyjności wyższy, tym lepszej opieki dla swojego dziecka możesz się spodziewać. Referencyjność, to często podstawowe kryterium, według którego ocenia się pomoc medyczną, udzielaną w danym szpitalu. Może więc mieć w sprawie o błąd medyczny bardzo duże znacznie.

W praktyce różnice pomiędzy stopniami referencyjności w danych placówkach mogą sprowadzać się chociażby do posiadanych przez szpital sprzętów. Jeśli np. dziecko przyjdzie na świat w stanie poważnej zamartwicy i nie będzie w stanie samodzielnie oddychać, może się zdarzyć, że w szpitalu o niższym stopniu referencyjności zwyczajnie nie będzie sprzętu, przy pomocy którego lekarze mogliby dziecku pomóc. Szpitale o niższym stopniu referencyjności mogą również nie mieć wystarczającego zaplecza laboratoryjnego czy nawet – personelu o konkretnej specjalizacji. Nieprzekazanie dziecka na czas do placówki, w której jakość świadczonej opieki medycznej powinna być wyższa, może więc zadecydować o zdrowiu, a nawet życiu noworodka.

Referencyjność, a błąd medyczny – kiedy przenieść noworodka do innego szpitala?

Ciąże uznane za patologiczne, a także takie, wobec których zachodzi istotne podejrzenie wystąpienia patologii, powinny więc być od razu kierowane do ośrodków o wyższym stopniu referencyjności. Zwykle podaje się, że powinien to być co najmniej II stopień. Zapewne nawet najlepszy specjalista nie wskaże co do minuty najlepszego momentu na przeniesienie dziecka lub ciężarnej do placówki o wyższym stopniu referencyjności. Jedno jest jednak pewne – powinno się to wydarzyć odpowiednio wcześnie.

 

Jeśli szpital mimo, że zachodzą wyraźne przesłanki do przeniesienia dziecka lub kobiety do innej placówki pozostawia ją u siebie na oddziale, naraża się na odpowiedzialność. Dziecko i jego matkę naraża natomiast na to, że nie otrzymają na czas odpowiedniej pomocy medycznej, bo w konkretnym szpitalu po prostu nie ma takiej możliwości.

Warto również dodać, że szpital nie może się tłumaczyć, że „nie pomógł, bo nie mógł”. Właśnie w takich przypadkach rozwiązaniem jest przeniesienie dziecka do szpitala o wyższym stopniu referencyjności. Osobnym problemem jest jednak brak w szpitalach odpowiednich karetek, którymi można bezpiecznie przewieźć np. noworodka, dotkniętego niedotlenieniem okołoporodowym. Ocena tych okoliczności może być jednak różna w zależności od okoliczności sprawy i wymaga dokładniejszej analizy przez sąd i biegłych.

Zbyt późne przekazanie noworodka do szpitala o wyższym stopniu referencyjności, a błąd medyczny – wyroki sądów

Zbyt późne przekazanie dziecka do szpitala o wyższym stopniu referencyjności lub zaniechanie takiego przekazania może zostać uznane za błąd – potwierdzają to poniższe wyroki sądów. Zwykle jednak błąd ten występuje obok innych, np. konieczność przeniesienia dziecka pojawia się po tym jak lekarze błędnie skierowali ciężarną do porodu lub dopuścili się innych zaniechań. Wówczas najczęściej występuje konieczność poddania dziecka bardziej specjalistycznej opiece.

Sąd Apelacyjny w Szczecinie w wyroku z dnia 26 października 2016 r. (sygn. akt I ACa 1163/15) oddalił apelację szpitala, który odwołał się od wyroku Sądu Okręgowego, przyznającego pokrzywdzonemu dziecku 250 000 zł zadośćuczynienia. Zasądził również miesięczną rentę w wysokości 2 000 zł. W tej sprawie jednym z błędów lekarzy, co potwierdził wyrok sądu, było zaniechanie niezwłocznego przewiezienia dziecka do specjalistycznego szpitala. Konieczność taka wystąpiła po tym jak lekarze dopuścili się innego błędu – polecili matce powoda urodzić siłami natury, podczas, gdy występowały przesłanki do rozwiązania przy pomocy cesarskiego cięcia. Wskutek niewłaściwego postępowania personelu medycznego, u dziecka doszło do mózgowego porażenia dziecięcego, refluksu żołądkowo – przełykowego II stopnia i subklinicznej niedoczynności tarczycy. Wszystkie te schorzenia powodują znaczne opóźnienie rozwoju psychomotorycznego chłopca. Sąd i biegli uznali, że błędne postępowanie lekarzy, przejawiające się również w zaniechaniu transportu dziecka do ośrodka o wyższym stopniu referencyjności, składają się na błąd medyczny.

W innej sprawie, w której orzekał Sąd Okręgowy w Warszawie 5 września 2012 r., małoletniemu powodowi sąd przyznał blisko 700 000 zł zadośćuczynienia oraz 150 000 zł odszkodowania. Dziecko otrzymało również rentę. Jednym z bardzo istotnych wątków w sprawie było właśnie zbyt późne przekazanie noworodka do placówki o wyższym stopniu referencyjności. Dodatkowo, biegli powołani w sprawie uznali, że dziecko z dużym prawdopodobieństwem w szpitalu, w którym odbył się poród, zostało zakażone bakteriami Klebsiella pneumoniae i Escherichia coli. Na skutek wszystkich zaniedbań, których dopuścił się personel medyczny u chłopca doszło do zapalenia opon mózgowych. Następnie rozwinęło się u niego czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce. Sąd nieomal w stu procentach uznał roszczenia pokrzywdzonego chłopca i jego rodziców. Pomijając osobny aspekt, którym było zakażenie dziecka groźnymi bakteriami – być może gdyby zostało przekazane na czas do odpowiedniego szpitala, szanse na skuteczną pomoc byłyby większe.

Twojego dziecka nie przekazano do szpitala o wyższej referencyjności i doszło do szkody? Przysługuje Ci roszczenie o zadośćuczynienie i odszkodowanie

Jeśli w opisanych powyżej sprawach widzisz podobieństwo do przypadku Twojego i Twojego dziecka – koniecznie skontaktuj się z nami. Szkody, do których doszło w związku z zaniechaniem przekazania niemowlęcia do bardziej specjalistycznego szpitala lub przekazaniu go zbyt późno, mogą uzasadniać roszczenie o odszkodowanie i zadośćuczynienie. Jako kancelaria specjalizująca się w sprawach o okołoporodowy błąd medyczny, profesjonalnie przeanalizujemy Twoją sprawę. Wiemy, że pieniądze nie cofną czasu, ale mogą ułatwić dalsze życie Waszej rodziny. Nie ryzykuj samodzielnym działaniem i zaufaj znam. Niejednokrotnie wygrywałyśmy już sprawy przeciwko szpitalom.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

Nieprzekazanie noworodka do szpitala o wyższej referencyjności, a błąd medyczny przy porodzie
5 (100%) 1 vote

Martwicze zapalenie jelit u noworodka, a błąd medyczny

02 Kwi 2019 | Joanna | Bez kategorii | brak komentarzy

Martwicze zapalenie jelit występuje głównie u noworodków o urodzeniowej masie ciała mniejszej niż 1,5 kg. Diagnozowane jest u ok. 5% noworodków. Diagnozę zwykle można postawić już pomiędzy 3, a 10 dobą życia dziecka. Martwicze zapalenie jelit może okazać się dla dziecka bardzo groźne. Leczenie prowadzi się na oddziale intensywnej terapii. Jeśli u Twojego dziecka również zdiagnozowano martwicze zapalenie jelit i podejrzewasz, że nie udzielono mu odpowiedniej pomocy lub udzielono jej zbyt późno, koniecznie przeczytaj ten artykuł. Jeśli u Twojego dziecka wystąpił trwały uszczerbek na zdrowiu, być może przysługują Wam roszczenia odszkodowawcze.

Martwicze zapalenie jelit – jak powstaje? Czynniki ryzyka

Martwicze zapalenie jelit pojawia się zwykle u wcześniaków. Czym wcześniej urodzi się dziecko, tym dłużej trwa czas zagrożenia martwiczym zapaleniem jelit. Nie jest to jednak reguła. W rzadkich przypadkach martwicze zapalenie jelit diagnozuje się również u dzieci urodzonych zgodnie z terminem. Czynniki, które wpływają na pojawienie się schorzenia to m.in. :

  • Wcześniactwo
  • Uszkodzenie błony śluzowej jelit
  • Niedotlenienie okołoporodowe
  • Ciężkie zakażenia
  • Żywienie pozajelitowe
  • Pałeczki jelitowe w przewodzie pokarmowym
  • Drożny przewód tętniczy
  • Cewnikowanie tętnic pępowinowych
  • Policytemia
  • Spożywanie używek przez matkę, w szczególności kokainy.

Martwicze zapalenie jelit – objawy i przebieg

Martwicze zapalenie jelit zwykle daje charakterystyczne objawy. Należy do nich m.in. wzdęcie brzucha dziecka, wymioty żółciowe, stolec z domieszką krwi czy zaleganie treści żołądkowej w żołądku. Do innych objawów zalicza się bezdechy, zaczerwienienie powłok brzusznych, obecność powietrza w ścianie jelit i pod przeponą. Mimo objawów, zdiagnozowanie martwiczego zapalenia jelit może sprawiać problemy.

Choroba może przebiegać gwałtownie i doprowadzić do perforacji, czyli przerwania jelita. Może mieć też przebieg znacznie bardziej łagodny, skutkujący niedrożnością. Objawy mogą dotyczyć tylko brzucha, jak również ogólnej kondycji dziecka.

Martwicze zapalenie jelit u noworodka – leczenie

Jak już wspominałyśmy, leczenie prowadzi się na oddziale intensywnej terapii. Polega ono w zależności od okoliczności na założeniu zgłębnika dożołądkowego czy karmieniu pozajelitowym – zwykle zachodzi konieczność przerwania karmienia doustnego. Zazwyczaj noworodek poddawany jest także antybiotykoterapii, która trwa zwykle od tygodnia do dwóch. W przypadku ostrego zapalenia jelit, niezbędna może być transfuzja krwi. Jeśli doszło do perforacji (przerwania) jelita, niezbędna jest również interwencja chirurgiczna. W trakcie operacji lekarze usuwają rozdarte lub martwe fragmenty jelita i czyszczą źródła infekcji.

W przypadku martwiczego zapalenia jelit noworodka, kluczowe znaczenie ma czas. Interwencja chirurgiczna podjęta w odpowiednim momencie może uratować zdrowie dziecka. Dobra wiadomość jest jednak taka, że w większości przypadków, kiedy martwicze zapalenie jelit zostanie już wyleczone, nawroty i inne problemy pojawiają się niezwykle rzadko.

Martwicze zapalenie jelit, a błąd medyczny – 400 000 zł zadośćuczynienia za błąd medyczny na tle martwiczego zapalenia jelit

Zdiagnozowanie u dziecka martwiczego zapalenia jelit wymaga odpowiedniego postępowania ze strony personelu medycznego. Współczesna medycyna, w zależności od intensywności martwiczego zapalenia jelit, zasadniczo pozwala uniknąć najgorszego. Jeśli jednak dziecko nie otrzyma na czas odpowiedniej pomocy, konsekwencje mogą być naprawdę poważne.

W sprawie na tle martwiczego zapalenia jelit orzekał Sąd Apelacyjny w Łodzi w wyroku z dnia 6 lipca 2015 r. (sygn. akt I ACa 88/15). Błąd medyczny personelu szpitala polegał w tej sprawie na niewykryciu skrętu jelita u noworodka. Wskutek tego zaniechania zbyt późno podjęto decyzję o interwencji chirurgicznej. U dziecka doszło do dziecka doszło do martwicy skręconego jelita i konieczności resekcji jelit w 90% (!).

Powód, czyli chłopiec domagający się zadośćuczynienia, urodził się na przełomie 36/37 tygodnia życia płodowego. Przyszedł na świat na granicy wcześniactwa, 9 września 2009 r. Poród odbył się w drodze cesarskiego cięcia. Już 10 września jego stan zdrowia drastycznie się pogorszył. Dziecko przeniesiono na Oddział Intensywnej Opieki Neonatologicznej i prowadzono leczenie zachowawcze. 11 września 2009 r. lekarze przeprowadzili dwie konsultacje. W przebiegu leczenia sporządzonym przez lekarza w dniach: 11/12 września odnotowano „cechy infekcji zapalenia jelit”. Konsultacja chirurgiczna odbyła się dopiero 13 września. Następna miała miejsce 14 września i dopiero po niej personel szpitala podjął decyzję o operacji. Wykonano ją 14 września. Czas od pierwszej konsultacji chirurgicznego do operacji wyniósł więc 42 godziny. To wystarczająco długo, aby doszło do martwicy skręconego jelita. Już w dniu 13 września doszło więc do błędu, polegającym na zaniechaniu wcześniejszej interwencji chirurgicznej. Już od momentu przeprowadzenia pierwszej konsultacji chirurgicznej odpowiedzialność za przebieg leczenia chłopca spoczywała na personelu medycznym szpitala.

18 września przeprowadzono kolejny zabieg. Wskutek wszystkich operacji usunięto prawie całe jelito cienkie i duży fragment jelita grubego. Prawie miesiąc później w Centrum Zdrowia Dziecka, chłopcu założono cewnik do odżywiania pozajelitowego. Od 19 grudnia dziecko leczono w domu. Na początku żywiono je pozajelitowo przez 23 godziny na dobę (!). Ilość godzin zmniejszyła się dopiero, gdy dziecko miało dwa lata. Stanowiło to ogromną niezgodność i cierpienia fizyczne przede wszystkim dla dziecka, ale również dla jego rodziny.

Sąd uznał, że odpowiednie w tej sprawie zadośćuczynienie powinno wynosić 400 000 zł i tyle właśnie przyznał dziecku. Biegli w swojej opinii wskazali, że uszczerbek na zdrowiu dziecka kształtuje się na poziomie 90%. Podkreślili również, co sąd wziął pod uwagę, że gdyby właściwy zabieg operacyjny wykonano na czas, dziecko mogłoby aktualnie być zdrowe.

Sąd zadecydował również o przyznaniu renty z tytułu zwiększonych potrzeb w wysokości 1200 zł miesięcznie. W przyszłości jednak renta w ocenie sądu powinna kształtować się na poziomie 2000 zł, ze względu m.in. na wyższe koszty specjalistycznego przedszkola. Dziecko będzie zmuszone do żywienia pozajelitowego przez resztę życia, polegającego na dożylnej podaży substratów energetycznych, witamin itp.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi obrazuje jak drastyczne mogą być skutki błędu diagnostycznego i w konsekwencji – opóźnieniu w leczenia martwiczego zapalenia jelit. I pomyśleć, że gdyby operację przeprowadzono w odpowiednim momencie, chłopiec mógłby być praktycznie zdrowy…

Więcej o specyfice błędu diagnostycznego pisałyśmy w jednym z naszych artykułów.

Martwicze zapalenie jelit spowodowało trwały uszczerbek na zdrowiu Twojego dziecka? Sprawdź czy nie doszło do błędu medycznego

Jeśli u Twojego dziecka tuż po narodzeniu zdiagnozowano martwicze zapalenie jelit, mamy nadzieję, że leczenie przyniosło oczekiwane rezultaty i dziś wszystko jest w porządku. Jeśli jednak doszło do trwałego uszczerbku na zdrowiu i podejrzewasz, że personel medyczny mógł zachować się sprzecznie z zasadami sztuki lekarskiej, skontaktuj się z nami. Przeanalizujemy Twoją sprawę i ocenimy czy faktycznie mogło dojść do błędu medycznego. Jako wyspecjalizowana kancelaria medycznego, mamy niezbędną wiedzę i doświadczenie. Pomagamy rodzinom, pokrzywdzonym skutkami błędów okołoporodowych. Możemy pomóc Ci w uzyskaniu należnych świadczeń. Skontaktuj się z nami mailowo, osobiście lub przez telefon. Wysłuchamy Twojej historii i wspólnie ustalimy co można zrobić, ale poprawić los Twój i Twoich bliskich.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

Oceń artykuł

Seton chirurgiczny, gazik, tampon, chusta w brzuchu pacjenta – błąd lekarza czy błąd szpitala?

01 Kwi 2019 | Joanna | Bez kategorii | brak komentarzy

Kiedy pacjenci opowiadają nam historię swojego leczenia, często pada hasło: błąd medyczny, błąd lekarski, błąd szpitala. Nic dziwnego, bo dla pacjenta złe leczenie to po prostu błąd. Dla nas – prawników, nie jest to takie oczywiste. Nie każde nieprawidłowe działanie lekarza czy pielęgniarki to błąd medyczny, czasem jest to zwykłe niedbalstwo, które nie jest związane z samym procesem leczenia, ale z czynnością techniczną. Więcej o zwykłym niedbalstwie i domniemaniu niedbalstwa lekarzy pisałyśmy w tekście: „Ciało obce w brzuchu po operacji – czy to błąd medyczny? Ważna informacja dla pacjenta jest taka, że nawet za zwykłe niedbalstwo jakim jest pozostawienie ciała obcego w brzuchu przysługuje odszkodowanie, zadośćuczynienie czy renta. Wszystko zależy od stopnia i zakresu uszczerbku na zdrowiu jakiego doznał pacjent z powodu takiego zaniedbania tzn. ile wycierpiał, jak bardzo traumatyczne to było przeżycie.

Seton chirurgiczny w ciele pacjenta – wysokość zadośćuczynienia

Niedawno czytałam uzasadnienie wyroku w sprawie pacjenta, któremu pozostawiono w ciele seton chirurgiczny. Nie-medykom wyjaśniam na marginesie, że seton chirurgiczny to materiał opatrunkowy, który służy do odsączania nadmiaru krwi z rany, czy z miejsca operowanego. Kiedy krwawienie jest duże, seton chirurgiczny może wchłonąć szybko dużo krwi i upodobnić się do zakrwawionych tkanek, przez co staje się mało widoczny dla personelu medycznego. W sprawie, o której napiszę pacjent niestety zmarł. Zadośćuczynienie zostało przyznane jego dzieciom, jako jego spadkobiercom. Dlatego ważne jest, aby chirurg czy instrumentariuszka byli bardzo uważni podczas zabiegu i nie przeoczyli żadnego gazika, chusty czy narzędzia, bo konsekwencje pozostawienia ciała obcego w ciele pacjenta mogą być bardzo groźne. Poza tym pacjent będzie mógł domagać się zadośćuczynienia, jeśli dozna uszczerbku na zdrowiu. Jeśli zdarzyła Ci się podobna sytuacja, to na pewno zanim podejmiesz decyzję o skierowaniu sprawy o błąd medyczny do sądu, zapytasz nas jakie masz szanse na wygraną. Ciekawy tekst na temat szans na wygraną znajdziesz na naszym blogu Błąd przy porodzie w artykule: „Szanse na wygraną w sądzie w sprawie o błąd medyczny – jak ocenić, co wpływa na zwycięstwo.”

Wracając do historii zmarłego pacjenta, któremu w wyniku zaniedbania szpitala pozostawiono w ciele seton chirurgiczny… otóż w jego sprawie sąd pierwszej instancji zasądził po 40.000 zł dla każdej z jego dwóch córek. Innymi słowy, sąd wycenił ból i cierpienia pacjenta na 80.000 zł. Jednak w związku z tym, że w trakcie procesu pacjent-powód (osoba, która składa pozew do sądu) zmarł, jego dzieci – córki weszły do tego procesu sądowego na miejsce swojego zmarłego ojca. Już wiele razy pisałyśmy, że zadośćuczynienie jest ustalane zawsze indywidualnie w odniesieniu do konkretnego pacjenta i konkretnej sytuacji. Jakiś czas temu Sąd Odwoławczy zasądził winnej sprawie na rzecz pacjenta dużego szpitala wojewódzkiego kwotę niemal 300.000 złotych plus odsetki ustawowe, za pozostawienie w jego ciele ciała obcego. Taka kwota to nie jest mała kwota. To już nie są czasy, kiedy w takich sprawach sądy zasądzały kilka, czy kilkanaście tysięcy złotych. Na szczęście świadomość sędziów, co do konsekwencji błędów medycznych wzrasta z roku na rok i zasądzane kwoty są na szczęście coraz wyższe. Nic dziwnego, bo niepozorny gazik pozostawiony w ciele pacjenta może narobić mu wiele szkód na długie lata m.in. wywołać stan zapalny, martwicę, sepsę. Konsekwencje pozostawienia ciała obcego w ciele, pacjent może odczuwać przez bardzo długi czas. Organizm potrzebuje przecież czasu, żeby się zregenerować.

Wysokość zadośćuczynienia za ciało obce w brzuchu pacjenta

Jak już nie raz pisałyśmy na tym blogu, zadośćuczynienie to pieniądze jakie pacjent otrzymuje za ból i cierpienie, którego doznał na skutek błędu medycznego. Jest to kwota, która ma zrekompensować pacjentowi wszelkie niedogodności, dlatego powinna to być kwota tzw. odpowiednia. Dla jednego pacjenta będzie to kilkadziesiąt tysięcy, dla innego kilkaset. Zanim oszacujemy tę kwotę, zapytamy Cię szczegółowo jakie masz konsekwencje pozostawienia ciała obcego w swoim ciele. Czy odczuwasz skutki do dziś? Czy musiałeś zrezygnować z pracy? Czy rozpadło się Twoje życie osobiste? Czy musiałeś zrezygnować z ulubionego sportu, bo ból był tak silny, że wykluczone były jakiekolwiek aktywności sportowe? I wiele innych pytań, które pozwolą nam w sposób jak najbardziej trafiony wskazać kwotę, o jaką będziemy walczyć dla Ciebie w sądzie. Pamiętaj, że poza zadośćuczynieniem jest jeszcze odszkodowanie. Odszkodowanie z kolei to kwota pieniężna, która jest krótko mówiąc matematycznym wyliczeniem twoich szkód i strat związanych ze skutkami błędu. Jeśli np. z powodu pozostawienia ciała obcego w Twoim ciele musiałeś wydać pieniądze na leczenie, na badania, na wizyty u różnych specjalistów w celu poszukiwania przyczyny złego samopoczucia, zbieraj faktury za leki – w aptece dostaniesz fakturę bez problemu. Zbieraj też faktury czy rachunki za konsultacje lekarzy. Nie martw się jeśli nie masz faktur czy rachunków za całe leczenie. Można też innymi sposobami udowodnić, że poniosłeś takie koszty. Pomożemy Ci.

Ciało obce w brzuchu pacjenta – nie warto działać bez prawnika od błędów medycznych

Często pacjent działa sam i niepotrzebnie się stresuje. Lepiej od razu skorzystać z pomocy prawnika od błędów medycznych i wszystkie formalizmy przerzucić na jego barki. Stawka jest zbyt wysoka, żeby ryzykować niepotrzebne błędy przed sądem. Damy Ci poczucie bezpieczeństwa, dopilnujemy wszystkich terminów. Ty w sądzie musisz być tylko raz. Nie martw się, że będziesz musiał latami chodzić po sądach. To nasze zadanie. Jeśli boisz się, że nie stać Cię na prowadzenie sprawy przed sądem pomożemy Ci walczyć o zwolnienie od kosztów sądowych. Nie jest to łatwe, ale wiele razy wywalczyliśmy dla naszych klientów zwolnienie od kosztów sądowych w całości, aby mogli walczyć o sprawiedliwość. Z prawnikiem od błędów medycznych przy boku na pewno będzie Ci łatwiej. Poza tym z naszego doświadczenia wynika, że często dopiero profesjonalne pismo z kancelarii robi wrażenie na Szpitalu czy firmie ubezpieczeniowej szpitala. Kwoty jakie szpital czy ubezpieczyciel proponują pacjentom są wyższe, gdy ich reprezentujemy, niż gdy działają sami. Jednego możesz być pewien, szpital czy ubezpieczyciel na pewno będą mieli swojego prawnika, bo wiedzą, że w sprawach błędów medycznych nie ma żartów. Walka toczy się o duże pieniądze.

Ciało obce w ciele pacjenta co robić?

Jeśli dowiedziałeś się, że podczas Twojej operacji pozostawiono ciało obce w operowanym miejscu i odczuwałeś z tego powodu ból, cierpiałeś, utraciłeś zaufanie do lekarzy, przede wszystkim złóż wniosek o dokumentację medyczną. Pełną, uczytelnioną, poświadczoną za zgodność z oryginałem. Wzór wniosku o dokumentację medyczną możesz pobrać naszej strony internetowej WWW.LAZER-HUDZIAK.PL, z zakładki „dokumenty do pobrania”. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, jak wypełnić ten wniosek, zadzwoń lub napisz do nas – odezwiemy się szybciej, niż myślisz. Jeśli masz już dokumentację medyczną z leczenia umówimy się od razu na spotkanie w kancelarii. Sprawdzimy jak możemy Ci pomóc. Nie ryzykuj, że coś pominiesz albo o czymś zapomnisz, my zajmujemy się błędami medycznymi od lat.

 

Dane do kontaktu znajdziesz poniżej.

Nr telefonu: 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Oceń artykuł

Wysokość zadośćuczynienia za śmierć dziecka – błąd przy porodzie

21 Mar 2019 | Joanna | Bez kategorii | brak komentarzy

Przypadki, w których rodzina ubiega się o zadośćuczynienie za śmierć dziecka przy porodzie zwykle są bardzo trudne. Śmierć dziecka to jedna z najbardziej drastycznych  konsekwencji błędów okołoporodowych. O zadośćuczynienie za śmierć dziecka mogą ubiegać się jego bliscy – w większości przypadków rodzice, ale prawo takie ma również rodzeństwo. Zwykle jest to długa i niełatwa walka. Kwoty przyznawanych przez sądy świadczeń są jednak wysokie – uśredniając, zazwyczaj wahają się w granicach 150 000 – 300 000 złotych. W dzisiejszym artykule piszemy o tym, co może zrobić rodzina zmarłego dziecka, przykładowych wyrokach i przyznanych kwotach.

Zadośćuczynienie dla rodziców za śmierć dziecka – kiedy się należy? Błąd przy porodzie, błąd okołoporodowy

Na początek warto przypomnieć, że rodzice zmarłego dziecka mogą ubiegać się zarówno o zadośćuczynienie, jak i odszkodowanie za śmierć dziecka. Chociaż pacjenci często utożsamiają te dwa pojęcia, warto pamiętać, że nie są one tożsame. W przypadku śmierci dziecka rodzice czy też rodzeństwo zmarłego mogą ubiegać się i o jedno i o drugie świadczenie. Odszkodowanie jest świadczenie, którego domagamy się za wyrządzoną szkodę od podmiotu, który tę szkodę wyrządził (np. szpitala czy lekarza) lub ponosi za nią odpowiedzialność (np. zakładu ubezpieczeń szpitala). Zadośćuczynienie przyznaje się natomiast za tzw. szkody niemajątkowe – krzywdy. Innymi słowy, zadośćuczynienie przyznaje się za cierpienia fizyczne czy psychiczne. W tym artykule skupimy się właśnie na zadośćuczynieniu. O odszkodowaniu pisałyśmy w osobnym artykule.

Sytuacji, które mogą uzasadniać roszczenie rodziny zmarłego dziecka o zadośćuczynienie czy odszkodowanie może być bardzo dużo. Nie sposób wymienić ich wszystkich. Do śmierci dziecka może doprowadzić zbyt późne przeprowadzenie cesarskiego cięcia, niewykonanie odpowiednich badań czy zbyt późne rozpoznanie odklejającego się łożyska. Błędy, które powodują śmierć dziecka mogą – i często mają – swój początek jeszcze w życiu płodowym dziecka.

Zadośćuczynienie dla rodziców za śmierć dziecka – od czego zależy wysokość zadośćuczynienia za błąd okołoporodowy?

Wysokość potencjalnego zadośćuczynienia trudno jest oszacować. Nie ma w tym zakresie przepisów, z których rodzice zmarłego dziecka mogliby dowiedzieć się ile zadośćuczynienia otrzymają. Wynika to z tego, że jak już wiesz – zadośćuczynienie przyznawane jest za krzywdy i cierpienia. Ciężko jest precyzyjnie przełożyć krzywdy i cierpienia na złotówki. Z tego względu sądy przyznają różne wysokości zadośćuczynień, nawet w pozornie podobnych sprawach. Zasadą jest jednak, że im większe cierpienie, tym wyższe zadośćuczynienie. Sąd każdorazowo i indywidualnie, badając sprawę, ustali odpowiednią kwotę należną rodzinie za śmierć dziecka wskutek błędu okołoporodowego.

Jak uzyskać zadośćuczynienie za śmierć dziecka na skutek błędu okołoporodowego?

W sprawach o okołoporodowy błąd medyczny nie warto działać samodzielnie. Pomoc wykwalifikowanej kancelarii prawnej zwykle jest absolutnie niezbędna, aby bezpiecznie przejść przez cały proces. Należy zacząć od zebrania całości dokumentacji medycznej – jest to kluczowe zarówno dla uzyskania odszkodowania, jak i zadośćuczynienia. Ważne są wyniki badań i ich opisy. Pamiętaj, że prawo do uzyskania dokumentacji medycznej jest Twoim podstawowym prawem – szpital nie może nie wydać Ci Twojej dokumentacji. Przeczytaj więcej o przysługujących Ci prawach pacjenta.

Powinnaś również zapoznać się ze swoją dokumentacją medyczną. Niestety zdarza się, że dokumentacja nie była prowadzona rzetelnie lub nawet – została sfałszowana. Nie oznacza to jednak, że sprawa jest przegrana i nie możliwość uzyskania zadośćuczynienia lub odszkodowania za błąd okołoporodowy. W takim przypadku nieocenione będą zeznania świadków –rodziny i znajomych, którzy znali stan zdrowia i stan psychiczny rodziny zmarłego dziecka.

Zadośćuczynienie za śmierć dziecka kilka tygodni po porodzie – błąd okołoporodowy

Kwoty przyznawane przez sądy w sprawach, w których doszło do śmierci dziecka, różnią się między sobą. Wszystko zależy od okoliczności konkretnego przypadku. Poniżej przedstawiamy kilka przykładowych wyroków wraz z kwotami zadośćuczynień. Nie oznacza to jednak, że taką kwotę uda się uzyskać również w Twojej sprawie, być może uda się nawet wyższą. Nasza kancelaria chętnie przeanalizuje Twój przypadek i pomoże Ci ustalić realną kwotę, którą masz szansę uzyskać na skutek postępowania sądowego.

W sprawie, w której orzekał Sąd Apelacyjny w Katowicach w dniu 19.02.2015 r., (sygn. akt I ACa 912/14) rodzice zmarłego dziecka otrzymali 100 000 zł. Dziecko zmarło na skutek zaniedbań, których dopuścił się personel medyczny w szpitalu. Zaniedbania wystąpiły zarówno w trakcie samego porodu, jak i podczas późniejszej opieki neonatologicznej. U matki zmarłego dziecka w pierwszym i drugim okresie porodu wystąpiły zielone wody płodowe. Mimo to, lekarz uznał, że nie zachodzą przesłanki do przeprowadzenia cesarskiego cięcia. Pacjentka otrzymała oksytocynę, jednak oksytocyna nie zadziałała – cesarskie cięcie okazało się niezbędne. W trakcie przygotowań do zabiegu w kanale rodnym kobiety pojawiła się jednak główka dziecka. Personel medyczny zadecydował więc o kontynuacji porodu siłami natury. Dziecko przyszło na świat wiotkie, nie potrafiło samodzielnie oddychać, nie płakało, miało spowolnioną akcję serca i znajdowało się w stanie ciężkiej zamartwicy. Poddano więc je reanimacji i intubacji, prowadzono m.in. wentylację workiem samo rozwierającym. Gdy stan dziecka się poprawił, przewieziono je do szpitala o wyższym stopniu referencyjności. Doszło tam do zatrzymania akcji serca, które przywrócono po resuscytacji. Szpital zadecydował, że dziecko należy oddać pod opiekę hospicjum. Rodzice zadecydowali jednak, że zabiorą je do domu, gdzie za dwa tygodnie zmarło.

Biegli powołani w sprawie uznali, że proces niedotlenienia mógł rozpocząć się już wcześniej, gdy pacjentka była w ciąży. Pozwany szpital nie mógł dokonać pełnej diagnostyki, więc dziecko przekazano do szpitala o wyższym stopniu referencyjności. Błędem organizacyjnym jednostki było jednak to, że poród przyjmował lekarz bez specjalizacji. Szpital nie zbadał łożyska i nie zabezpieczył go – nie można więc stwierdzić czy proces niedotleniani miał charakter nagły czy przewlekły. Wadliwy był również przepływ informacji pomiędzy zespołem położniczym, a neonatologicznym. Gdyby był on prawidłowy, być może udałoby się przeprowadzić resuscytację noworodka natychmiast po urodzeniu i poprawić jego stan zdrowia. Sąd uznał więc, że w trakcie porodu doszło do licznych zaniedbań proceduralnych. Wskutek tych błędów, noworodek przyszedł na świat z niedotlenieniem i zamartwicą, które doprowadziły do jego śmierci. Rodzice dziecka nadal nie pogodzili się z jego stratą, co znacznie wpłynęło na ich stan psychiczny. Przyznanie zadośćuczynienia było więc uzasadnione i właściwe.

Zadośćuczynienie za śmierć dziecka – okołoporodowy błąd lekarza ginekologa. Brak obowiązkowych badań w trzecim trymestrze ciąży

W innej sprawie – pacjentka otrzymała 90 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznana krzywdę. W sprawie orzekał Sądem Apelacyjny w Krakowie w dniu 14 lutego 2018 r., (sygn. akt I ACa 1071/17). Błędem, do którego doszło w tym przypadku była odmowa wykonania przez lekarza ginekologa obowiązkowego badania w trzecim trymestrze ciąży. Ciąża pacjentki przebiegała prawidłowo. Pod koniec ciąży lekarz nie zlecał jednak już żadnych badań, co wzbudziło zaniepokojenie ciężarnej. Wielokrotnie prosiła więc lekarza o badanie USG celem weryfikacji stanu płodu. Lekarz konsekwentnie odmawiał. W 39. tygodniu ciąży zaniepokojona pacjentka zgłosiła się do szpitala. W szpitalu stwierdzono ciążę obumarłą z powodu hipotrofii płodu (wewnątrzmacicznego ograniczenia rozwoju płodu).

Biegli powołani w sprawie nie mieli wątpliwości, że lekarz, który nie wykonał trzeciego badania USG dopuścił się błędu medycznego. Zachował się w sposób niestaranny i niedbały. Na skutek niewykrycia małowodzia doszło do śmierci dziecka. Brak badania wykluczył możliwość zdiagnozowania zahamowania procesu wzrastania płodu.

Szpital próbował bronić się przed żądaniami pacjentki, argumentując, że więź matki z dzieckiem, które jeszcze nie przyszło na świat jest mniejsza niż w sytuacji, gdy dziecko żyło, a następnie zmarło. Sąd nie zgodził się ze szpitalem i przyznał kobiecie 90 000 zł. zadośćuczynienia. Sąd podkreślił, że nie można różnicować uczucia rodzica do któregokolwiek z potomstwa bez względu na to czy dziecko urodziło się żywe czy martwe. Więź matki i dziecka jest szczególna. Tworzy się już w trakcie ciąży, a nie w momencie przyjścia dziecka na świat. W przypadku urodzenia martwego dziecka, również można więc starać się przed sądem o odszkodowanie lub zadośćuczynienie, jeśli zachodzi podejrzenie popełnienia błędu medycznego.

Wysokość zadośćuczynienia za śmierć dziecka – błąd okołoporodowy. Ile można uzyskać?

Wyroki, które podałyśmy to jedynie przykłady. Jak już podkreślałyśmy, w Twoim przypadku może być inaczej. Zdarzają się oczywiście sprawy, w których sądy przyznają znacznie wyższe zadośćuczynienia.

Aby ocenić Twoje szanse na zwycięstwo w procesie ze szpitalem oraz oszacować realną wysokość zadośćuczynienia – skontaktuj się z nami. Przeprowadzimy Cię bezpiecznie przez całość tego trudnego procesu. Niejednokrotnie pomagałyśmy już rodzicom, których dzieci zmarły wskutek błędów okołoporodowych. Zadzwoń lub napisz – zobaczymy co można zrobić w Twojej sprawie.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

 

Oceń artykuł

Ciąża, a otyłość – problemy, zalecenia, orzecznictwo

18 Mar 2019 | Joanna | Bez kategorii | brak komentarzy

Otyłość pacjentki, będącej w ciąży to jedna z przesłanek, uzasadniających otoczenie jej specjalnego rodzaju opieką. Oczywistym jest, że na wysokiej jakości opiekę medyczną powinna móc liczyć każda ciężarna, jednak istnieją pewne grupy szczególnego ryzyka. Niedopełnienie przez lekarzy obowiązków podczas opieki nad ciążą kobiety otyłej może pociągać za sobą dramatyczne skutki zarówno dla matki, jak również dziecka. Statystyki wskazują, że problem otyłości dotyczy ok. 10% kobiet w wieku rozrodczym.

Otyłość u kobiet ciężarnych – możliwe powikłania

Otyłość u kobiet ciężarnych może wpłynąć na wystąpienie szeregu powikłań. Podkreślić jednak należy, że mowa tu o otyłości, a nie kilku nadprogramowych kilogramach. Do najpowszechniejszych powikłań należą:

  • Cukrzyca ciążowa
  • Bóle kręgosłupa, kości i stawów
  • Stan przedrzucawkowy
  • Poronienie
  • Makrosomia płodu (czyli nadmiernie duży płód w stosunku do wieku ciąży)
  • Wady wrodzone płodu (wady cewy nerwowej i wady serca)
  • Przedwczesne oddzielenie się łożyska
  • Hipotrofię płodu ( gorsze wzrastanie płodu)
  • Krwotok okołoporodowy
  • Obumarcie wewnątrzmaciczne płodu

U noworodków urodzonych z ciąż otyłych odnotowuje się również większą zachorowalność i umieralność. Dodatkowo u kobiet otyłych trudniejsze jest przeprowadzenie dokładnego badania KTG i USG. Lekarze mają zwykle również większy problem z oceną ruchów płodu.

Wszystkie dramatyczne konsekwencje nie są na szczęście regułą. Niestety w przypadku znacznej nadwagi matki – w połączeniu z brakiem odpowiedniej dbałości o swój stan zdrowia w czasie ciąży – mogą wystąpić.

Standardy opieki położniczej nad otyłą ciężarną

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne sformułowało tzw. standardy opieki położniczej nad otyłymi ciężarnymi. Warto, abyś zapoznała się również z pozostałymi standardami okołoporodowymi

Można wyróżnić trzy zasadnicze rodzaje otyłości, skonstruowane w oparciu o wskaźnik BMI.

  • I stopnia – BMI 30,00-34,9;
  • II stopnia BMI – 35-39,9;
  • III stopnia – BMI wynoszące 40 lub przekraczające 40.

Standardy sugerują, aby kobiety, których BMI kwalifikuje się do otyłości II stopnia rodziły w ośrodkach referencyjności II lub III stopnia. Ciężarne zmagające się z otyłością III stopnia powinny natomiast mieć możliwość rozwiązania ciąży w ośrodkach referencyjności III stopnia.

Co do prowadzenia ciąży, w standardach wymieniono dodatkowe badania, które lekarz powinien wykonać u ciężarnej pacjentki. Zalicza się do nich m.in. badanie THS, badanie profilu lipidowego, wydolność układu krążenia czy badanie glikemii na czczo. Po wcześniejszej kontroli glikemii na czczo, każda otyła ciężarna już w trakcie pierwszej ciążowej wizyty powinna mieć wykonany test obciążenia 75g glukozy.

Standardy wskazują również pożądane zachowania przed i w trakcie porodu. Przed podjęciem decyzji w jaki sposób ciąża zostanie rozwiązana, lekarze powinni wykonać badanie USG. Jego celem jest precyzyjne oszacowanie masy płodu – w przypadku kobiet ze znaczną nadwagą ryzyko wystąpienia makrosomii płodu jest znacznie większe. Z tego względu zalecane jest również przeprowadzenie przedporodowego badania USG, aby prawidłowo zakwalifikować ciężarną do porodu siłami natury lub w drodze cesarskiego cięcia. Niektóre badania wskazują, że u kobiet otyłych częściej niż u kobiet szczupłych zachodzi konieczność rozwiązania ciąży poprzez cesarskie cięcie. Bez wątpienia lekarze powinni rozważyć przeprowadzenie zabiegu cesarskiego cięcia. , gdy zaobserwują cechy płodu makrosomicznego. W takiej sytuacji cesarskie cięcia ma na celu eliminację urazów okołoporodowych.

W literaturze wskazuje się również, że u kobiet otyłych częściej występują również wskazania do przeprowadzenia porodu z użyciem próżnociągu lub kleszczy.

Ciąża, a otyłość – odszkodowanie lub zadośćuczynienie w przypadku nieprawidłowego prowadzenia ciąży lub porodu

Otrzymanie zadośćuczynienia lub odszkodowania w przypadku nieprawidłowego prowadzenia ciąży kobiety otyłej lub rozwiązania takiej ciąży jest możliwe. Wszystko zależy oczywiście od okoliczności konkretnej sprawy, jednak sądy niejednokrotnie w takich sytuacjach orzekały na korzyść pacjentek.

Przykład może stanowić wyrok wyroku Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, sygn. akt. I C 78/14. Powódką, czyli osobą, która złożyła pozew, była dziewczynka pokrzywdzona okołoporodowym błędem medycznym. Przypomnijmy w tym miejscu, że dziecko, które ucierpiało wskutek błędu medycznego okołoporodowego również może złożyć pozew przeciwko szpitalowi. Małoletnie dzieci działają jednak poprzez swoich przedstawicieli ustawowych, czyli najczęściej rodziców. Na dochodzenie roszczeń mają 2 lata od osiągnięcia pełnoletności, czyli łącznie 20 lat (18 lat + 2 lata). Oczywiście dopóki dziecko jest małoletnie, w jego imieniu przed sądem może wystąpić rodzic.

Matka powódki zgłosiła się do szpitala, ponieważ w czasie trwania ciąży, poczuła się bardzo źle. Ważyła ponad 100 kilogramów. Mimo to, lekarze nie zachowali szczególnej ostrożności w postępowaniu z ciężarną – nie zachowali nawet „zwykłej” ostrożności. U matki powódki nie przeprowadzono kontrolnego badania USG i nie zmierzono płodu. Polecono jej jednak rodzić naturalnie. Ostatecznie, poród okazał się bardzo długi i ciężki. Wymagane było zastosowanie licznych manewrów położniczych. Barki noworodka zaklinowały się i doszło do porażenia lewego splotu barkowego. Okazało się, że powódka była płodem makrosomicznym. Przyszła na świat w stanie zamartwicy oraz z poważeniem splotu barkowego. Gdyby w szpitalu wykonano wszystkie niezbędne badania oraz przeprowadzono poród w sposób zgodny z uwarunkowaniami fizycznymi matki (w tym przypadku byłoby to prawdopodobnie cesarskie cięcie), być może historia ta nie miałaby tak tragicznego finału.

Kolejnym przykładem może być sprawa, w której nasza kancelaria reprezentowała pacjentkę przed Wojewódzką Komisją do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych.  Dla naszej Klientki u się nam wywalczyć satysfakcjonujące odszkodowanie i zadośćuczynienie. Okoliczności sprawy były w zasadzie podobne do opisanych w sprawie przedstawionej powyżej. Zakład opieki zdrowotnej nie przeprowadził u pacjentki odpowiednich (i niezbędnych) badań biometrycznych płodu. Z tego powodu nie oszacowano jego wagi w sposób należyty i zaniechano przeprowadzenia cesarskiego cięcia. Badania bezwzględnie powinny zostać wykonane, chociażby ze względu na to, że nasza Klientka była osobą ze znaczną nadwagą. Doszło zatem do błędu diagnostycznego. Każdy lekarz powinien mieć świadomość, że czynnikiem, który znacznie zwiększa ryzyko wystąpienia makrosomii płodu. Niestety, lekarze nie podjęli żadnych działań, które mogłyby pomóc rozwiązać tę ciążę w sposób bezpieczny dla matki i dziecka. Ostatecznie noworodek otrzymał 1 punkt w skali Apgar i stwierdzono u niego zły stan oddechowy.

Błąd okołoporodowy może mieć związek z otyłością matki

Jeśli będąc w ciąży miałaś znaczną nadwagę i podejrzewasz, że w trakcie jej prowadzenia lub samego porodu personel medyczny mógł popełnić błąd, którego skutki ponosisz Ty lub dziecko – skontaktuj się z nami. Sprawy o okołoporodowe błędy medyczne są bardzo trudne, jednak kwoty przyznawanych odszkodowań i zadośćuczynień mogą znacznie ułatwić dalsze życie pokrzywdzonych pacjentów. Posiadamy bogate doświadczenie w sprawach o błędy medyczne, analizujemy sprawę kompleksowo i wybieramy najodpowiedniejszą ścieżkę postępowania. Być może uda się nam pomóc również Tobie.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

Oceń artykuł
%d bloggers like this: