blog błąd lekarza tło

Pozew przeciwko szpitalowi

 

Wysokość odszkodowania za pobyt w szpitalu – ile można dostać?

12.07.2019 in Pozew przeciwko szpitalowi

przedawnienie roszczeń za błąd medycznyWysokość odszkodowania za pobyt w szpitalu to temat, który interesuje wielu pacjentów, poddających się w ostatnim czasie leczeniu szpitalnemu. Kwestia ta ma duże znaczenie praktyczne, ponieważ wysokości odszkodowań za pobyt w szpitalu, nawet w przypadku stosunkowo podobnego leczenia, mogą być bardzo różne. O jaką kwotę powinien ubiegać się pacjent z tytułu pobytu w szpitalu Co należy zrobić, aby w ogóle uzyskać tego typu odszkodowanie? Wyjaśniamy.

Odszkodowanie za pobyt w szpitalu, czyli…?

Na początek, warto, abyśmy wyjaśnili sobie pewną bardzo podstawową rzecz. Pacjenci, którzy do nas przychodzą, często mówią, że mają problem z uzyskaniem „odszkodowania” za pobyt w szpitalu. Tymczasem mają na myśli zwykle świadczenie, które jest im należne z tytułu pobytu w szpitalu, wynikające z zawartej przez nich umowy ubezpieczenia. Słowo „odszkodowanie” odnosi się do szkód majątkowych – będzie właściwe, jeśli pacjent na skutek leczenia szpitalnego doznał właśnie szkód majątkowych. Oczywiście takie przypadki również są możliwe, jednak najczęściej mają one związek z błędami medycznymi, a to już dużo bardziej skomplikowany temat. Jeśli jednak żadna szkoda majątkowa na skutek Twojego pobytu w szpitalu nie miała miejsca, prawdopodobnie chcesz ubiegać się o świadczenie zwane potocznie „odszkodowaniem za pobyt w szpitalu.” Na potrzeby tego artykułu również będziemy używać tych pojęć zamiennie. 

Kiedy przysługuje odszkodowanie za pobyt w szpitalu?

Na to pytanie niestety nie możemy odpowiedzieć Ci precyzyjnie, jednak na pewno masz w domu dokument, który udzieli Ci takiej odpowiedzi – chodzi tu o umowę, którą zawarłeś ze swoim ubezpieczycielem. Warunki, które powinieneś spełnić, aby móc skutecznie ubiegać się o przyznanie Ci świadczenia, określają OWU, czyli Ogólne Warunki Ubezpieczenia. Podpisując jakąkolwiek umowę ubezpieczenia – czy to ubezpieczenia na życie czy też innego – koniecznie dokładnie przeczytaj ten dokument. Ma on szczególne znaczenie jeśli często chorujesz i wysokie świadczenia zdrowotne są dla Ciebie priorytetem. Dokładna lektura OWU może oszczędzić Ci wielu rozczarowań. 

Co znajdziesz w OWU? Ogólne Warunki Ubezpieczenia zawierają dużo więcej informacji niż tylko to czy świadczenie przysługuje Ci w danym przypadku czy nie. Zdarza się, że zawierają np. wykaz placówek, w których powinien leczyć się pacjent, aby otrzymać świadczenie od swojego ubezpieczyciela. Często wyłączone są m.in. uzdrowiska czy sanatoria. Określają też zwykle limit wieku pacjenta – czym jest on starszy, tym trudniej będzie znaleźć korzystną ofertę. Czasami wyłączają spod ochrony choroby psychiczne.

Niekiedy z OWU może nawet wynikać, że w Twoim przypadku świadczenie nie należy się w ogóle, ponieważ należało wykupić dodatek do ubezpieczenia (świadczenie z tytułu pobytu w szpitalu może nie być „w standardzie”). Jak więc widzisz, nie warto wybierać ubezpieczenia w pośpiechu, bo po drodze może czekać wiele kruczków.  

Kiedy ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania za pobyt w szpitalu i co wtedy zrobić?

Przypadków, w których ubezpieczyciel będzie chciał odmówić wypłaty świadczenia może być mnóstwo, a w zasadzie – z naszej praktyki wynika, że będzie to większość sytuacji. Często spotykanym zabiegiem jest „podział” przez ubezpieczyciela przyczyn pobytu w szpitalu na dwie grupy – z powodu choroby i z powodu wypadku. Zwykle świadczenie będzie przysługiwało tylko, gdy przyczyna mieści się wprost w jednej z tych grup. Co jednak, jeśli pacjent chory na cukrzycę zasłabnie podczas prowadzenia samochodu i spowoduje wypadek, a jego ubezpieczenie obejmuje tylko pobyt w szpitalu w konsekwencji choroby? Tego typu nieoczywistych przypadków może być znacznie więcej.

Kolejnym często spotykanym w OWU „zabiegiem” jest wskazanie ile dni pacjent musi przebywać w szpitalu, aby otrzymać świadczenie. Prowadzi to np. do sytuacji, w których pacjent, wypisany ze szpitala po 2 dniach nie otrzyma żadnego świadczenia, bo zgodnie z Ogólnymi Warunkami, musiałby przebywać tam przez 3 dni. 

Co zrobić, jeśli ubezpieczyciel odmówi wypłaty świadczenia należnego pacjentowi z powodu pobytu w szpitalu? Oczywiście można próbować walczyć z ubezpieczycielem samodzielnie, jednak często będzie to długa i nieefektywna walka. Zdecydowanie lepiej będzie skontaktować się z kompetentnym prawnikiem, który przedstawi pacjentowi całą ścieżkę postępowania. W tym artykule wyjaśniałyśmy dlaczego.

Wysokość odszkodowania za pobyt w szpitalu – ile można dostać za pobyt w szpitalu?

Dokładną wysokość świadczenia, o którą możesz się ubiegać określają ponownie – Ogólne Warunki Ubezpieczenia, które zawarłeś. Zwykle będą to kwoty rzędu kilkudziesięciu złotych (najczęściej w granicach 60-90 zł) za dzień pobytu w szpitalu. Niekiedy mogą to być kwoty wyższe, szczególnie w przypadku pacjentów ciężko rannych w wyniku wypadku komunikacyjnego czy wypadku przy pracy.

Oczywiście, czym więcej zapłaciłeś za swoje ubezpieczenie, tym świadczenie powinno być wyższe. Nie zawsze tak jednak będzie, bo poszczególne oferty ubezpieczycieli skupiają się na różnych aspektach. Czasem może być tak, że w bardzo drogim ubezpieczeniu wysokość świadczenia należnego z tytułu pobytu w szpitalu będzie śmiesznie niska. Zawsze dokładnie zapoznaj się ze szczegółami oferty przed podpisaniem umowy. 

Odszkodowanie za pobyt w szpitalu, a błąd medyczny

Zupełnie innym przypadkiem będzie sytuacja, w której w trakcie Twojego pobytu w szpitalu dojdzie do sprzecznego z zasadami sztuki medycznej postępowania personelu – czyli błędu medycznego. Wówczas faktycznie prawdopodobnie będzie należało Ci się odszkodowanie, zadośćuczynienie , a często także renta. Wysokości odszkodowań przyznawanych z tytułu błędów medycznych są już znacznie wyższe i wynoszą od kilkudziesięciu tysięcy złotych do nawet kilkuset. Jeszcze wyższe są zadośćuczynienia, czyli świadczenia przyznawane z tytułu krzywd, których doznał pacjent na skutek błędu w sztuce. Jeśli dochodzi do błędu medycznego, Twoja umowa z ubezpieczycielem schodzi na drugi plan, ponieważ świadczenia będziemy domagać się od szpitala, w którym doszło do błędu. 

Błędy medyczne mogą być bardzo różne. Może to być np. błąd w diagnozie, w leczeniu czy błąd organizacyjny, związany z nieprawidłową pracą szpitala. Niezwykle często dochodzi również do błędów związanych z porodem. Rekordowe zadośćuczynienie przyznane z tytułu błędu w sztuce medycznej (okołoporodowego) to ponad milion złotych dla dziecka i kilkaset złotych dla jego rodziców. W osobnym artykule wyjaśniałyśmy w jaki sposób można walczyć o odszkodowanie za błąd medyczny i jakie są szanse na wygraną. 

Odszkodowanie za pobyt w szpitalu – pomoc prawnika znacznie zwiększa szanse na pozytywne zakończenie sprawy 

Jeśli zastanawiasz się ile odszkodowania możesz otrzymać z tytułu pobytu w szpitalu – niestety nie odpowiemy Ci na to pytanie precyzyjnie. Jeśli nie doszło do błędów medycznych ani innych zaniedbań, wszystko zależy od zawartej przez Ciebie umowy z ubezpieczycielem. Jeśli jednak ubezpieczyciel bez przyczyny odmawia Ci wypłaty odszkodowania, koniecznie skontaktuj się z prawnikiem. To stała praktyka wśród ubezpieczycieli i wiemy jak sobie z nią radzić. Możemy kompleksowo przeprowadzić Cię przez cały proces, prowadzący do otrzymania odszkodowania i wyjaśnimy wszystkie wątpliwości, które możemy napotkać po drodze.

Sytuacja przedstawia się inaczej, jeśli sądzisz, że w szpitalu mogło dojść do błędu medycznego. W takim przypadku powinieneś skontaktować się z nami niezwłocznie. Roszczenia z tytułu błędów medycznych przedawniają się zasadniczo w terminie trzech lat od dnia, w którym pacjent dowiedział się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia, jednak czym szybciej zaczniemy działać, tym lepiej. „Świeżą” sprawę łatwiej jest wygrać – łatwiej jest zdobyć niezbędną dokumentację, a i świadkowie sprawy pamiętają więcej.  

Skontaktuj się z nami i opowiedz nam co Cię spotkało. Napisz lub zadzwoń. 

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa 

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

brak komentarzy

Śmierć pacjenta na SOR – kto jest winny? Co jest obowiązkiem lekarza?

12.07.2019 in Odszkodowanie za błąd lekarski, Pozew przeciwko szpitalowi

przedawnienie roszczeń za błąd medycznyŚmierć pacjenta na SOR to sytuacja, która nigdy nie powinna się wydarzyć – szpital powinien być przecież jednym z najbezpieczniejszych miejsc. Mimo to, media stale donoszą o szokujących przypadkach chorych oczekujących bezskutecznie na pomoc na izbie przyjęć. Dlaczego w XXI wieku nadal dochodzi do tak poważnych zaniedbań i co powinieneś zrobić, jeśli bliska Ci osoba straci życie w oczekiwaniu na pomoc na SOR? Wyjaśniamy. 

Udzielenie pomocy pacjentowi na SOR jest obowiązkiem lekarza

Obowiązkiem lekarza jest zagwarantowanie bezpieczeństwa medycznego, pacjentowi trafiającemu na SOR. Lekarz nie może „zadecydować” czy pomoże pacjentowi czy nie. Jego obowiązkiem jest podjęcie wszelkich czynności, które uratują życie lub zdrowie pacjenta. 

Zgodnie z art. 30 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia oraz w innych przypadkach nie cierpiących zwłoki. Art. 38 tej samej ustawy przewiduje też, że lekarz może odstąpić od leczenia pacjenta lub go nie podjąć, tylko gdy zwłoka w jego udzieleniu nie spowoduje niebezpieczeństwa utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, a także nie zachodzi przypadek niecierpiący zwłoki.” Jak łatwo się domyślić, przypadku pacjentów przyjmowanych na SOR ta druga sytuacja raczej nie wystąpi. 

Rodzina chorego, który zmarł na skutek nieotrzymania odpowiedniej pomocy na Izbie Przyjęć, może ubiegać się w drodze postępowania sądowego o zadośćuczynienie. Lekarz może też odpowiedzieć karnie na podstawie art. 162 Kodeksu Karnego (za nieudzielenie pomocy). 

Śmierć pacjenta na SOR – wina często tkwi w organizacji 

Dlaczego w dzisiejszych czasach, gdy standardy BHP wzrosły, a medycyna rozwija się w naprawdę szybkim tempie, nadal dochodzi do tak patologicznych sytuacji jak śmierć pacjenta na SOR? Nie zawsze wina tkwi w niekompetencji czy znieczulicy lekarzy. Często personel medyczny, pracujący na SOR jest zwyczajnie przepracowany. Na SOR zwykle przyjmuje jeden lekarz, nierzadko młody, nie dysponujący do pomocy żadnym lekarzem specjalistą. Gdy więc pojawia się pacjent, który potrzebuje specjalistycznego wsparcia medycznego, lekarz natychmiast poszukuje pomocy. Jeśli ją znajdzie, zwykle leczenie toczy się szybko, co znacznie zwiększa ryzyko popełnienia błędu. Bywa też, że w szpitalu po prostu nie ma specjalisty, który mógłby poprowadzić leczenie…

Osobną kwestią pozostaje fakt, że SOR-y są często słabo wyposażone. Często brakuje tam nie tylko zaawansowanej, ale nawet całkiem podstawowej aparatury medycznej. Jest to o tyle dramatyczne, że przecież na SOR trafiają bardzo ciężkie przypadki i nierzadko życie pacjenta zależy od rozpoczęcia leczenia w ciągu dosłownie minut… Tymczasem nie dość, że brakuje specjalistów, często brakuje też sprzętu. Pacjenci, trafiający na SOR, aby otrzymać naprawdę profesjonalną i szybką pomoc muszą mieć niestety sporo szczęścia. 

Pacjent zmarł na SOR – co na to szpital?

Wiesz już, że z tytułu śmierci bliskiej Ci osoby na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przysługuje Ci roszczenie o zadośćuczynienie. Nie oznacza to jednak, że droga do jego otrzymania będzie prosta. Szpitale bronią się w najróżniejszy sposób, a jako że ostatnio wzrosła liczba pacjentów, którzy nie boją się walczyć o swoje prawa, szpitale zawsze występują w sądach ze swoimi prawnikami. Linie obrony szpitala w przypadku śmierci pacjenta na SOR są różne. Zwykle szpitale argumentują, że pacjent, który trafił na SOR był już bardzo schorowany lub, że zataił przed personelem medycznym istotne informacje… i prawdopodobnie w najbliższym czasie i tak by zmarł. Bardzo ciężko jest podważyć zeznania szpitala, ponieważ często w dokumentacji medycznej brakuje wpisów (o nierzetelnych dokumentacjach medycznych pisałyśmy w osobnym artykule). Zdarza się nawet, że inna dokumentacja medyczna trafia do sądu, a inną otrzymuje pacjent… 

Warto jest więc zawsze udawać się na SOR w towarzystwie bliskiej osoby – oczywiście, o ile to tylko możliwe. Dopilnuje ona, żebyśmy otrzymali nad czas stosowną pomoc oraz w razie ewentualnych problemów zezna na naszą korzyść. Jeśli zajdzie konieczność dochodzenia roszczeń na drodze sądowej – bez względu na czy bliska Ci osoba zmarła na SOR czy to Ciebie dotknęły zaniedbania – pamiętaj o tym, aby skorzystać z pomocy kancelarii prawa medycznego. Pacjent samodzielnie działający w sprawach o błąd medyczny ma naprawdę nikłe szanse na zwycięstwo. Szczególnie w starciu sądowym z profesjonalnie reprezentowanym szpitalem… 

Śmierć pacjenta na SOR w Sosnowcu i śmierć dziecka na skutek nieudzielenia pomocy w szpitalu 

Jakiś czas temu media obiegła głośna sprawa 39-letniego pacjenta, który zmarł na SOR w szpitalu w Sosnowcu. Jak wynika z zeznań jego bliskich, mężczyzna czekał bezskutecznie na pomoc przez 9(!) godzin! Pacjent trafił do szpitala na polecenie lekarza rodzinnego, który zdiagnozował u niego zator zagrażający życiu. Mężczyzna miał opuchniętą i siną nogę od kolana w dół. Z relacji jego najbliższych wynika, że personel medyczny w ogóle nie reagował na cierpienia chorego. Lekarze, do których kierowano prośby o pomoc mieli jedynie zadawać zdawkowe pytania, nie podejmując żadnych konkretnych prób pomocy. Z nogi mężczyzny cały czas sączyła się krew i inne płyny, jednak nikt nie reagował. Po blisko 9 godzinach bezskutecznego oczekiwania na pomoc, mężczyzna zmarł. Rzecznik Praw Pacjenta zadecydował w tej sprawie o wszczęciu postępowania wyjaśniającego i kontroli szpitala. Tak historię opisują media.

Na skutek nieudzielenia odpowiedniej pomocy na SOR umierają nie tylko dorośli. W  wyjątkowo dramatycznej sprawie orzekał Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt II OSK 2619/16). 8-letnie dziecko zmarło, ponieważ po tym jak doznało poważnych obrażeń głowy wskutek wypadku komunikacyjnego, w szpitalu nie udzielono mu pomocy. Helikopter przetransportował je bowiem do szpitala, który akurat nie miał ostrego dyżuru chirurgicznego. Szpital nie dysponował też odpowiednim specjalistą, dlatego podjął decyzję o tym, że nie udzieli dziecku żadnej pomocy i przekierował je do innej placówki medycznej. Wkrótce dziecko zmarło. Gdyby otrzymało jakąkolwiek pomoc na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym szpitala, do którego trafiło za pierwszym razem, być może udałoby się je uratować. Arbitralna decyzja personelu medycznego szpitala być może kosztowała to dziecko życie. 

Nie udzielono Ci pomocy na SOR i nie wiesz co zrobić? A może ktoś z Twoich bliskich zmarł na skutek nieudzielenia pomocy na SOR?

Media coraz chętniej opisują przypadki pacjentów, którzy cierpią z powodu nieotrzymania odpowiedniej pomocy na SOR. W skrajnych przypadkach, tak jak w głośnej sprawie pacjenta z Sosnowca, dochodzi nawet do śmierci. Jeśli uważasz, że w Twoim przypadku lekarze na Szpitalnej Izbie Przyjęć zachowali się sprzecznie ze standardami i nie udzielili Ci pomocy lub ktoś z Twoich bliskich takiej pomocy nie otrzymał – nie bój się, że „z lekarzem nie można wygrać” i skontaktuj się z nami. Jak widzisz, takich przypadków jest więcej. Lekarze nie pozostają bezkarni, a postępowanie sądowe, chociaż długie i często wyczerpujące, może skończyć się w satysfakcjonujący – etycznie i finansowo – sposób. Specjalizujemy się w sprawach o błędy medyczne – opowiedz nam swoją historię. Zadzwoń lub napisz. 

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa 

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

brak komentarzy

Odszkodowanie za zakażenie bakterią w szpitalu – przyczyny, odszkodowania

03.06.2019 in Pozew przeciwko szpitalowi, Zakażenie szpitalne

O odszkodowanie za zakażenie bakterią w szpitalu mogą ubiegać się pacjenci, którzy podejrzewają, że do zakażenia doszło w trakcie hospitalizacji. Skutki mogą ujawnić się jeszcze w szpitalu, ale co ważne – również już po jego opuszczeniu. Powszechnie uznawana definicja mówi, że zakażenie szpitalne to takie, które wystąpiło w związku z udzieleniem świadczeń zdrowotnych, w przypadku gdy choroba nie pozostawała w momencie udzielania świadczeń zdrowotnych w okresie wylęgania albo wystąpiła po udzieleniu świadczeń zdrowotnych, w okresie nie dłuższym niż najdłuższy okres jej wylęgania. Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że problem zakażeń szpitalnych dotyka ok. 9% wszystkich pacjentów. Co zrobić, jeśli dotknie również Ciebie lub kogoś z Twoich najbliższych?

Najczęstsze zakażenia szpitalne

Najczęściej spotykane w szpitalach zakażenia to zakażenia gronkowcem złocistym, enterokokami, paciorkowcami i pałeczką okrężnicy. W ostatnim czasie polskie szpitale zaatakowała również groźna, odporna na antybiotyki superbakteria New Delhi Klebsiella Pneumoniae, która początkowo daje objawy podobne do grypy. Zakażenia atakują zwykle pacjentów z grupy specjalnego ryzyka, czyli cierpiących na cukrzycę, po lub w trakcie chemioterapii, z głębokimi poparzeniami i urazami wielonarządowymi. Szczególnie narażone są również noworodki ze względu na słaby jeszcze system odpornościowy. Zakażenia najczęściej rozwijają się w ranach i drogach moczowych.

Przyczyny, dla których dochodzi do zakażeń zwykle są banalne. Najczęściej mają związek z nieprzestrzeganiem przez personel medyczny zasad BHP. Za zakażenia odpowiadają m.in. brudne dłonie pracowników szpitala, niesterylny i niezdezynfekowany sprzęt medyczny, brak należytego nadzoru epidemiologicznego i zły stan sal operacyjnych, czy sal dla pacjentów itp.

Czy szpital może odpowiedzieć za zakażenie bakterią w szpitalu?

Odpowiedź na to pytanie brzmi – tak. Szpital, przychodnia i inne placówki mają obowiązek zapewnić swoim pacjentom warunki, minimalizujące ryzyko zakażenia. Podobnie, zakłady opieki zdrowotnej, będące równocześnie pracodawcami muszą stosować wszelkie środki organizacyjne i techniczne w celu ochrony zdrowia personelu medycznego przed zakażeniem wirusową chorobą zakaźną. Zaniedbania w tym zakresie powinny więc być traktowane jako zawinione zaniechanie. Warto również wiedzieć, że nie jest konieczne personalne wskazanie osoby winnej zakażenia, np. roznoszącej bakterię pielęgniarki, położnejczy lekarza. Jeśli pacjent nie jest w stanie wskazać takiej osoby, odpowiedzialność poniesie szpital, jeśli dana osoba była jego pracownikiem.

Jak otrzymać odszkodowanie za zakażenie bakterią w szpitalu?

Jeśli podejrzewasz, że do zakażenia u Ciebie lub któregoś z Twoich bliskich doszło w trakcie leczenia szpitalnego i chciałbyś wstąpić na drogą sądową, powinieneś przygotować się na długą i nierzadko trudną walkę, ale warto uzbroić się w cierpliwość i walczyć o sprawiedliwość. Sprawy dotyczące zakażeń szpitalnych są specyficzne. Nie zawsze trzeba udowodnić, że w szpitalu doszło do zakażenia, czasem wystarczy tylko uprawdopodobnić i już wtedy sąd może zasądzić Ci należną kwotę. W procesach o zakażenie szpitalne, czasem wręcz nie sposób udowodnić moment zakażenia zerojedynkowo. Nie będziemy teraz wchodzić w zawiłości prawne tzw. dowoduprima facie, ale zaufaj nam, że da się takie sprawy wygrać. Podczas procesu będziemy wykazywać jak dużą szkodę poniosłeś oraz związek przyczynowy pomiędzy szkodą, a zdarzeniem. Z kolei szpital powinien wykazać, że dołożył należytej staranności w zapobiegnięciu zakażeniu. W wykazaniu wszystkich okoliczności mogą pomóc opinie biegłych, instytucji nadzoru epidemiologicznego itp. Jeśli będą dla Ciebie korzystne, sąd przyjmie tzw. domniemanie niedbalstwa szpitala. Szpital, chcąc obronić swoje racje, będzie musiał z kolei przekonać sąd, że istnieje poważne ryzyko, że do zakażenia, a tym samym powstania szkody doszło w inny sposób niż w trakcie hospitalizacji. Jak łatwo się domyślić – to również jest trudne. Udowodnienie racji pacjenta w sprawach o zakażenie bakterią w szpitalu jest trudne, dlatego najlepiej udać się po pomoc do prawnika od błędów medycznych, ponieważ  należy tu zbadać m.in. skomplikowane procesy biologiczne – skutki zakażenia mogą objawić się nawet po opuszczeniu szpitala przez pacjenta. Przyjmuje się więc, że aby uznać racje pacjenta, nie jest konieczna pewność, a wystarczy jedynie wysokie, graniczące z pewnością prawdopodobieństwo, że do zakażenia doszło właśnie na terenie podmiotu leczniczego. Pozwany szpital, broniąc się, może oczywiście takie prawdopodobieństwo kwestionować.

Sprawa przeciwko szpitalowi o zakażenie bakterią – wyroki sądów. Jakie odszkodowanie można dostać za zakażenie bakterią w szpitalu?

Kwoty świadczeń przyznawanych pacjentom z tytułu zakażenia bakterią w szpitalu zwykle są wysokie – mogą wynosić od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych. Wysokość świadczenia zależy oczywiście od wielu czynników, m.in. od tego jakie szkody spowodowała bakteria w organizmie pacjenta, czy jest on nadal zdolny do samodzielnej egzystencji i pracy, czy przyczynił się do zakażenia itp.

W sprawie o zakażenie gronkowcem, w której orzekał Sąd Apelacyjny w Katowicach w dniu 6 października 2017 r. (sygn. akt I ACa 395/17), pacjentka otrzymała 40 000 zł. Bakterią zarażono ją w trakcie operacji. Blizna pooperacyjna nie goiła się prawidłowo, sączyła się z niej treść ropna, pacjentka stale odczuwała ból. Dodatkowo w miejscu rany pooperacyjnej powstała przepuklina. Z opinii biegłych powołanych w sprawie wynikało, że personel medyczny nie zastosował przed operacją odpowiednich działań profilaktyki antybiotykowej. Doszło więc do zaniedbania, które spowodowało, że pacjentka przez prawie rok od felernej operacji musiała zmieniać opatrunki kilka razy dziennie. Sąd, ustalając kwotę świadczenia, wziął pod uwagę m.in. czas trwania cierpień kobiety oraz fakt, że przez pewien czas była kompletnie wyłączona z życia – tak zaogniona rana nie pozwalała jej korzystać z wielu aktywności.

Innym przykładem może być sprawa, którą rozpatrywał Sąd Apelacyjny w Krakowie w dniu 22 maja.2018 r. (sygn. akt I A Ca 1358/17). Kwota przyznanego zadośćuczynienia była tu znacznie wyższa bo 400.000 złotych, jednak niestety konsekwencje na zdrowiu chorego również były poważniejsze. Na skutek zaniedbań szpitala i zakażenia bakteryjnego centralnego układu nerwowego pacjent znalazł się w stanie wegetatywnym. Był to przypadek mężczyzny, który przeszedł zabieg angiografii naczyń mózgowych z powodu rozpoznania krwiaka śródmózgowego płata czołowego prawej półkuli mózgu z przebiciem do układu komorowego. Kolejno  przeprowadzono u niego jeszcze operację usunięcia naczyniaka płata czołowego prawej półkuli mózgu. Mężczyzna po operacji otrzymał antybiotyk i wybudził się. Niestety zaobserwowano sączenie z rany pooperacyjnej i sztywność karku. Lekarze postanowili pobrać płyn mózgowo-rdzeniowy, a zabieg wykonano na sali, na której leżał mężczyzna. Kolejno, z powodu pogorszenia stanu pacjenta, wykonano reoperację. Stwierdzono cechy neuroinfekcji tj. zakażenia centralnego układu nerwowego bakterią A. baumanii. Efektem było zapalenie opon mózgowych oraz wodogłowie wewnętrzne. Pacjenta wypisano do domu przytomnego, ale z cechami niedowładu czterokończynowego, niezdolnego do nawiązania kontaktu słownego. Biegli nie mieli wątpliwości, że do zakażenia płynu mózgowo rdzeniowego doszło w szpitalu. Nie musiało stać się to podczas punkcji lędźwiowej na sali chorych – zdaniem biegłych do zakażenia doszło jeszcze wcześniej. Sąd bez wątpliwości uznał, że stan zdrowia mężczyzny jest spowodowany zakażeniem go w pozwanym szpitalu bakterią A. baumanii oraz krwawieniem z naczyniaka mózgu. Na skutek zakażenia bakteriądoszło do neuroinfekcji. Sąd podkreślił, że pomimo, że szpitalowi nie można zarzucić naruszenia procedur, odpowiada on za zakażenie. W takich samych warunkach jak tego pacjenta leczono wielu innych chorych, których hospitalizacja nie zakończyła się zakażeniem – a zatem, można było go uniknąć.

Chciałbyś uzyskać odszkodowanie lub zadośćuczynienie za zakażenie bakterią w szpitalu? Skontaktuj się z nami

Jak widzisz, chociaż świadczenia przyznawane w sprawach o błędy medyczne zwykle są wysokie, dochodzenie swoich roszczeń w procesie przeciwko szpitalowi może być naprawdę skomplikowane. Sprawy o błąd medyczny wymagają nie tylko orientacji w kwestiach prawnych i medycznych, ale również innych umiejętności – np. podważenia w razie potrzeby opinii biegłych czy przesłuchania świadków, którzy często boją się zeznawać przeciwko szpitalowi. Nie ma sensu ryzykować – pacjentowi w sądzie po prostu musi towarzyszyć kompetentny prawnik od błędów medycznych. Ty w sądzie musisz być tylko raz. Reszta to już nasza rola.

Działając w imieniu naszych Klientów, wygrałyśmy już niejedną sprawę przeciwko lekarzom i szpitalom. Wierzymy, że nie ma spraw beznadziejnych i nawet w tak trudnych przypadkach jak zakażenie bakterią w szpitalu, warto podjąć wysiłek. Zadzwoń do nas lub napisz – zobaczymy co można zrobić w Twojej sprawie.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

brak komentarzy
blad ortopedy

Śmierć pacjenta na SOR – śmierć pacjenta na izbie przyjęć

03.06.2019 in Pozew przeciwko szpitalowi, SOR

Śmierć pacjenta na SOR to sytuacja, która nigdy nie powinna się wydarzyć – szpital powinien być przecież jednym z najbezpieczniejszych miejsc. Mimo to, media stale donoszą o szokujących przypadkach chorych oczekujących bezskutecznie na pomoc na izbie przyjęć. Dlaczego w XXI wieku nadal dochodzi do tak poważnych zaniedbań i co powinieneś zrobić, jeśli bliska Ci osoba straci życie w oczekiwaniu na pomoc na SOR? Wyjaśniamy.

Udzielenie pomocy pacjentowi na SOR jest obowiązkiem lekarza

Obowiązkiem lekarza jest zagwarantowanie bezpieczeństwa medycznego, pacjentowi trafiającemu na SOR. Lekarz nie może „zadecydować” czy pomoże pacjentowi czy nie. Jego obowiązkiem jest podjęcie wszelkich czynności, które uratują życie lub zdrowie pacjenta.

Zgodnie z art. 30 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia oraz w innych przypadkach nie cierpiących zwłoki. Art. 38 tej samej ustawy przewiduje też, że lekarz może odstąpić od leczenia pacjenta lub go nie podjąć, tylko gdy zwłoka w jego udzieleniu nie spowoduje niebezpieczeństwa utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, a także nie zachodzi przypadek niecierpiący zwłoki.” Jak łatwo się domyślić, przypadku pacjentów przyjmowanych na SOR ta druga sytuacja raczej nie wystąpi.

Rodzina chorego, który zmarł na skutek nieotrzymania odpowiedniej pomocy na Izbie Przyjęć, może ubiegać się w drodze postępowania sądowego o zadośćuczynienie. Lekarz może też odpowiedzieć karnie na podstawie art. 162 Kodeksu Karnego (za nieudzielenie pomocy).

Śmierć pacjenta na SOR – wina często tkwi w organizacji

Dlaczego w dzisiejszych czasach, gdy standardy BHP wzrosły, a medycyna rozwija się w naprawdę szybkim tempie, nadal dochodzi do tak patologicznych sytuacji jak śmierć pacjenta na SOR? Nie zawsze wina tkwi w niekompetencji czy znieczulicy lekarzy. Często personel medyczny, pracujący na SOR jest zwyczajnie przepracowany. Na SOR zwykle przyjmuje jeden lekarz, nierzadko młody, nie dysponujący do pomocy żadnym lekarzem specjalistą. Gdy więc pojawia się pacjent, który potrzebuje specjalistycznego wsparcia medycznego, lekarz na gwałt poszukuje pomocy. Jeśli ją znajdzie, zwykle leczenie toczy się szybko, co znacznie zwiększa ryzyko popełnienia błędu. Bywa też, że w szpitalu po prostu nie ma specjalisty, który mógłby poprowadzić leczenie…

Osobną kwestią pozostaje fakt, że SOR-y są często słabo wyposażone. Często brakuje tam nie tylko zaawansowanej, ale nawet całkiem podstawowej aparatury medycznej. Jest to o tyle dramatyczne, że przecież na SOR trafiają bardzo ciężkie przypadki i nierzadko życie pacjenta zależy od rozpoczęcia leczenia w ciągu dosłownie minut… Tymczasem nie dość, że brakuje specjalistów, często brakuje też sprzętu. Pacjenci, trafiający na SOR, aby otrzymać naprawdę profesjonalną i szybką pomoc muszą mieć niestety sporo szczęścia.

Pacjent zmarł na SOR – co na to szpital?

Wiesz już, że z tytułu śmierci bliskiej Ci osoby na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przysługuje Ci roszczenie o zadośćuczynienie. Nie oznacza to jednak, że droga do jego otrzymania będzie prosta. Szpitale bronią się w najróżniejszy sposób, a jako że ostatnio wzrosła liczba pacjentów, którzy nie boją się walczyć o swoje prawa, szpitale zawsze występują w sądach ze swoimi prawnikami. Linie obrony szpitala w przypadku śmierci pacjenta na SOR są różne. Zwykle szpitale argumentują, że pacjent, który trafił na SOR był już bardzo schorowany lub, że zataił przed personelem medycznym istotne informacje… i prawdopodobnie w najbliższym czasie i tak by zmarł. Bardzo ciężko jest podważyć zeznania szpitala, ponieważ często w dokumentacji medycznej brakuje wpisów (o nierzetelnych dokumentacjach medycznych pisałyśmy w osobnym artykule). Zdarza się nawet, że inna dokumentacja medyczna trafia do sądu, a inną otrzymuje pacjent…

Warto jest więc zawsze udawać się na SOR w towarzystwie bliskiej osoby – oczywiście, o ile to tylko możliwe. Dopilnuje ona, żebyśmy otrzymali na czas stosowną pomoc oraz w razie ewentualnych problemów zezna na naszą korzyść. Jeśli zajdzie konieczność dochodzenia roszczeń na drodze sądowej – bez względu na to czy bliska Ci osoba zmarła na SOR czy to Ciebie dotknęły zaniedbania – pamiętaj o tym, aby skorzystać z pomocy kancelarii prawa medycznego. Pacjent samodzielnie działający w sprawach o błąd medyczny ma naprawdę nikłe szanse na zwycięstwo. Szczególnie w starciu sądowym z profesjonalnie reprezentowanym szpitalem…

Śmierć pacjenta na SOR w Sosnowcu i śmierć dziecka na skutek nieudzielenia pomocy w szpitalu

Jakiś czas temu media obiegła głośna sprawa 39-letniego pacjenta, który zmarł na SOR w szpitalu w Sosnowcu. Jak wynika z zeznań jego bliskich, mężczyzna czekał bezskutecznie na pomoc przez 9(!) godzin! Pacjent trafił do szpitala na polecenie lekarza rodzinnego, który zdiagnozował u niego zator zagrażający życiu. Mężczyzna miał opuchniętą i siną nogę od kolana w dół. Z relacji jego najbliższych wynika, że personel medyczny w ogóle nie reagował na cierpienia chorego. Lekarze, do których kierowano prośby o pomoc mieli jedynie zadawać zdawkowe pytania, nie podejmując żadnych konkretnych prób pomocy. Z nogi mężczyzny cały czas sączyła się krew i inne płyny, jednak nikt nie reagował. Po blisko 9 godzinach bezskutecznego oczekiwania na pomoc, mężczyzna zmarł. Rzecznik Praw Pacjenta zadecydował w tej sprawie o wszczęciu postępowania wyjaśniającego i kontroli szpitala.

Na skutek nieudzielenia odpowiedniej pomocy na SOR umierają nie tylko dorośli. W wyjątkowo dramatycznej sprawie orzekał Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt II OSK 2619/16). 8-letnie dziecko zmarło, ponieważ po tym jak doznało poważnych obrażeń głowy wskutek wypadku komunikacyjnego, w szpitalu nie udzielono mu pomocy. Helikopter przetransportował je bowiem do szpitala, który akurat nie miał ostrego dyżuru chirurgicznego. Szpital nie dysponował też odpowiednim specjalistą, dlatego podjął decyzję o tym, że nie udzieli dziecku żadnej pomocy i przekierował je do innej placówki medycznej. Wkrótce dziecko zmarło. Gdyby otrzymało jakąkolwiek pomoc na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym szpitala, do którego trafiło za pierwszym razem, być może udałoby się je uratować. Arbitralna decyzja personelu medycznego szpitala być może kosztowała to dziecko życie.

Nie udzielono Ci pomocy na SOR i nie wiesz co zrobić? A może ktoś z Twoich bliskich zmarł na skutek nieudzielenia pomocy na SOR?

Media coraz chętniej opisują przypadki pacjentów, którzy cierpią z powodu nieotrzymania odpowiedniej pomocy na SOR. W skrajnych przypadkach, tak jak w głośnej sprawie pacjenta z Sosnowca, dochodzi nawet do śmierci. Jeśli uważasz, że w Twoim przypadku lekarze na Szpitalnej Izbie Przyjęć zachowali się sprzecznie ze standardami i nie udzielili Ci pomocy lub ktoś z Twoich bliskich takiej pomocy nie otrzymał – nie bój się, że „z lekarzem nie można wygrać” i skontaktuj się z nami. Jak widzisz, takich przypadków jest więcej. Lekarze nie pozostają bezkarni, a postępowanie sądowe, chociaż długie i często wyczerpujące, może skończyć się w satysfakcjonujący – etycznie i finansowo – sposób. Specjalizujemy się w sprawach o błędy medyczne – odpowiedz nam swoją historię. Zadzwoń lub napisz.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

brak komentarzy

Zakażenie bakterią w szpitalu, czyli czy zakażenie szpitalne jest do udowodnienia

29.05.2019 in Bez kategorii, Odszkodowanie za błąd lekarski, Pozew przeciwko szpitalowi, Zakażenie szpitalne

Zakażenie bakterią w szpitalu to trudna sytuacja – pacjent cierpi, a udowodnienie, że do zakażenia doszło właśnie w szpitalu, może być trudne i czasochłonne. Do zakażeń szpitalnych, pomimo rosnących standardów opieki medycznej, niestety nadal dochodzi. Zakażenia szpitalne najczęściej powodują takie bakterie jak gronkowiec złocisty, gronkowiec skórny, enterokoki, paciorkowce, pałeczki Gram (-) z rodziny Enterobacteriacaeoraz pałeczki niefermentujące Pseudomonasi Acinetobacter. Zakażenia bakteryjne w szpitalach dotyczą od 5 do 10 proc. wszystkich pacjentów szpitali. Zagrożenie jest więc poważne i warto wiedzieć co zrobić, jeśli u Ciebie lub kogoś z Twoich bliskich dojdzie do zakażenia szpitalnego, które spowodowało uszczerbek na zdrowiu. Czasem są to bardzo dotkliwe dla zdrowia konsekwencje.

Zakażenia szpitalne – co musisz wiedzieć?

Jako zakażenie szpitalneokreśla się zakażenie, do którego doszło w związku z udzieleniem świadczeń zdrowotnych, gdy choroba w czasie udzielania świadczeń nie była w okresie wylęgania (np. zakażenia bakteryjne) oraz gdy choroba wystąpiła już po udzieleniu tych świadczeń w okresie nie dłuższym niż najdłuższy okres wylęgania tej choroby. W praktyce najczęściej mówi się o zakażeniu szpitalnym, jeśli wystąpiło ono w okresie 48 – 72 godzin od udzielenia świadczenia zdrowotnego.

Pacjenci szpitali są wyjątkowo narażeni na zakażenia bakteryjne, ponieważ ich odporność zwykle jest obniżona. Przebywają też w warunkach sprzyjających rozwojowi bakterii – w polskich szpitalach często brakuje specjalnych izolatek. Powodem zakażeń często jest też brak odpowiedniej higieny po stronie personelu medycznego, czyli lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, ale także diagnostów laboratoryjnych. Za zakażenia może odpowiadać brak prozaicznego odkażania rąk po każdorazowym kontakcie z pacjentem lub sprzętem medycznym czy materiałami biologicznymi. Bakterie mogą przenosić się także w bardziej podstępny sposób, np. poprzez posiłki, do których przygotowania użyto skażonej wody. Skażona może być także woda w inhalatorach czy respiratorach, przez co bakterie mogą dostać się wprost do układu oddechowego pacjenta.

 

Bakterie mogą też oczywiście przenosić się drogą kropelkową i powietrzno-kropelkową, o co oczywiście w szpitalu nie trudno. W trakcie kasłania czy kichania bakterie „fruną” wraz z aerozolem, który powstaje podczas tego procesu. Drobnoustroje mogą więc swobodnie osiąść na błonach śluzowych osób mających ze sobą bliższy kontakt, np. pacjenta i pielęgniarki.

Źródłem zakażenia bakteryjnego w szpitalu mogą być:

  • Nosiciele;
  • Personel medyczny;
  • Niesterylny i niewłaściwie zdezynfekowany sprzęt medyczny;
  • Przedmioty osobiste, np. fartuchy personelu medycznego, buty szpitalne, odzież innych zakażonych;
  • Przedmioty wyposażenia szpitala, np. łóżka, meble, klamki;
  • Woda i żywność;
  • Leki;

Najczęstsze przyczyny zakażeń bakterią w szpitalu. Jak dochodzi do zakażenia bakteryjnego w szpitalu?

Tak jak wspominałyśmy wcześniej, szpital, ze względu na swoją specyfikę, sam w sobie jest środowiskiem sprzyjającym rozwojowi różnego rodzaju bakterii. Bakterie rozprzestrzeniają się z szczególnie szybko z powodu:

  • Zanieczyszczonych dłoni i odzieży personelu medycznego.
  • Złego stanu pomieszczeń szpitalnych.
  • Niejałowego sprzętu medycznego.
  • Sprzecznych ze standardami warunków sanitarno-higienicznych.
  • Skażonego otoczenia, np. jako skutek przebywania wśród pacjentów zakażonych, którzy nie zostali odseparowani od innych osób.
  • Braku odpowiedniego systemu kontroli zakażeń w szpitalach.

Na różnego typu zakażenia szczególnie narażeni są pacjenci przyjmujący antybiotyki o szerokim spektrum działania, żywieni dojelitowo oraz po poważnych interwencjach chirurgicznych. Mniej odporni są także zwykle pacjenci cierpiący na cukrzycę, alkoholicy, a także osoby poparzone i chorzy z rozległymi urazami wielonarządowymi. Nie oznacza to jednak, że pozostali pacjenci są „bezpieczni”. Niektóre bakterie są wyjątkowo silne i podstępne – potrafią zainfekować nawet silny i pozornie odporny organizm.

Zakażenie bakterią w szpitalu – jakie bakterie najczęściej atakują pacjentów?

Bakterie, powodujące zakażenia szpitalne to w szczególności:

  • gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus),
  • gronkowiec skórny (Staphylococcus epidermidis),
  • pałeczki Gram (-) z rodzinyEnterobacteriacae(Escherichia coli– pałeczka okrężnicy,Salmonella, Shigella, Klebsiella pneumoniae, Enterobacter).
  • enterokoki (Enterococcus sp.),
  • paciorkowce (Streptococcus pyogenes Streptococcus agalactiae, Streptococcus pneumioniae),
  • pałeczki niefermentujące – Pseudomonasi Acinetobacter.

Zakażenia tymi bakteriami często przeradzają się w epidemię szpitalną. W ostatnim czasie szczególnie głośno jest o zakażeniach pacjentów superbakterią Klebsiella pneumoniae, znaną również jako Klebsiella New Delhi.Bakteria ta jest odporna na antybiotyki i potrafi doprowadzić do wyjątkowo groźnych skutków, m.in. sepsy, która może doprowadzić nawet do śmierci pacjenta.Opublikowany w 2018 r. raport Najwyższej Izby Kontroli ujawnił, że w okresie trzech lat wstecz liczba pacjentów zakażonych tą bakterią wzrosła aż o wzrosła o 278,8%. Zakażeniom tą bakterią poświęciłyśmy też osobny artykuł.

Zakażenie bakterią w szpitalu, a błąd medyczny

Zakażenie pacjenta bakterią w szpitalu może stanowić błąd w sztuce lekarskiej. Pacjent z tytułu błędu lekarskiego może domagać się odszkodowania, zadośćuczynienia, a nierzadko również innych świadczeń. Nie zawsze do zakażeń dochodzi na skutek niewłaściwego zachowania personelu, jednak bardzo często winnym zakażenia pacjenta będzie właśnie szpital. Za znaczną większością zakażeń stoją wątpliwe standardy higieniczne personelu medycznego.

O błędach medycznych związanych z zakażeniami w szpitalach możemy mówić w szczególności, gdy:

  • Personel medyczny nie dopełnił wszystkich działań profilaktycznych, przeciwdziałających zakażeniu. Zgodnie z art. 11 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, szpital ma obowiązek zapewnić swoim pacjentom warunki, minimalizujące ryzyko zakażenia.
  • Zakażenia nie rozpoznano (błąd diagnostyczny).
  • Zakażenie rozpoznano za późno.
  • Wobec zakażenia nie zastosowano odpowiedniego leczenia (błąd terapeutyczny).

Pozwane szpitale, jak łatwo się domyślić, zwykle uważają, że niemożliwym jest, aby do zakażenia doszło w trakcie hospitalizacji. Często powołują się również na argument, że całkowite wyeliminowanie zakażeń szpitalnych nie jest możliwe. Sprawy o błąd medyczny na tle zakażeń bakteryjnych nie są łatwe – zakażenie może się objawić nawet po wypisaniu pacjenta ze szpitala, w zależności od okresu wylęgania bakterii. Pacjent, który obawia się, że w jego przypadku szpitale zakażenie bakterią może stanowić błąd medyczny, nie powinien więc działać sam. Droga do uzyskania odszkodowania może być wyboista i długa, dlatego pacjentowi zawsze powinien towarzyszyć prawnik ze specjalistycznej kancelarii prawa medycznego. Wtym artykulewyjaśniałyśmy szczegółowo dlaczego w sprawach o błąd medyczny prawnik jest niezbędny.

Zakażenie bakterią w szpitalu – co zrobić?

Jeśli u Ciebie lub kogoś z Twoich bliskich zdiagnozowano zakażenie bakteryjne i podejrzewasz, że doszło do niego w trakcie pobytu w szpitalu – nie czekaj. Pamiętaj, że za zakażenie bakterią w szpitalu w określonych sytuacjach również możesz domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia. Uzyskane wskutek procesu sądowego pieniądze pomogą Ci w dalszym leczeniu, a jak zapewne wiesz – skutki zakażenia mogą objawiać się przez wiele lat. Nie ryzykuj i zawalcz o swoje prawa. Nasza kancelaria pomogła już wielu pacjentom pokrzywdzonym konsekwencjami błędów medycznych. Możemy pomóc również i Tobie. Skontaktuj się z nami – przekonajmy się wspólnie co można zrobić.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

brak komentarzy

Zakażenie bakterią Klebsiella pneumoniae NDM-1 – Klebsiella New Delhi w szpitalu.

29.05.2019 in Odszkodowanie za błąd lekarski, Pozew przeciwko szpitalowi, Zakażenie szpitalne

Zakażenie bakterią Klebsiella pneumoniae NDM-1 – Klebsiella New Delhi w szpitalu. Objawy, skutki, wyroki sądów.

Klebsiella Pneumoniae NDM-1, czyli pałeczka zapalenia płuc to bakteria, którą bardzo łatwo zarazić się w szpitalu. Znana jest również pod nazwą Klebsiella New Delhi, ponieważ po raz pierwszy odkryto ją u pacjenta powracającego właśnie z New Delhi. Bakteria jest wyjątkowo groźna – nie reaguje na żadne z dotychczas znanych antybiotyków m.in. penicylinę czy aminoglikozydy. Może wywoływać m.in. zapalenie ucha środkowego, zapalenie płuc, a nawet sepsę. Co jeszcze warto wiedzieć o tej groźnej bakterii – Klebsiella Pneumoniae NDM-1?

Bakteria Klebsiella Pneumoniae New Delhi– co to jest i czym grozi zakażenie?

Bakterie Klebsiella Pneumoniaenależą do pałeczek jelitowych Gram-ujemnych z rodziny Enterobateriaceae. Są częścią flory bakteryjnej w ludzkim przewodzie pokarmowym, a także skóry i jamy ustnej. Czym grozi zakażenie się bakterią Klebsiella Pneumoniae New Delhi?Skutki to m.in.:

  • Ostre lub ropne zapalenie płuc;
  • Infekcje dróg moczowych;
  • Zapalenie ucha środkowego;
  • Zapalenie otrzewnej;
  • Zapalenie wątroby;
  • Infekcje układu pokarmowego;
  • W skrajnych przypadkach – sepsa.

Bakteria Klebsiella pneumoniae przenosi się drogą pokarmową lub kropelkową. Zarazić się więc można w bardzo prosty sposób – np. przebywając w otoczeniu zarażonej, kaszlącej osoby. Bakteria świetnie sobie radzi w zawilgoconych warunkach, dlatego bardzo łatwo się rozprzestrzenia. Objawy zakażenia nie są niestety oczywiste – łatwo pomylić je z np. grypą i popularnymi infekcjami. Objawy zakażenia Klebsiella Pneumoniae New Delhito najczęściej:

  • Nagła, bardzo wysoka gorączka;
  • Ból w klatce piersiowej;
  • Kaszel;
  • Duszności;
  • Zimne poty lub dreszcze;
  • Zwroty głowy;
  • Krwawy lub ropny kaszel;
  • Ogólne uczucie osłabienia.

Objawy mogą różnić się w zależności od zaatakowanego obszaru. Leczenie również może mieć różny przebieg i zależy od tego, na które organy rozprzestrzeniła się bakteria. Powikłania po zakażeniu bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhimogą prowadzić nawet do niepełnosprawności.

Zakażenie w szpitalu bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhi

Na zakażenie bakterią Klebsiella Pneumoniae New Delhiszczególnie narażeni są pacjenci, przebywający w szpitalach. W Polsce problem z tą bakterią rozpoczął się od leczenia szpitalnego zarażonego w Tanzanii misjonarza. Do tej pory polscy lekarze i epidemiolodzy nie potrafią sobie z nią porazić. W Polsce odnotowuje się jeden z najwyższych w Europie wskaźników zakażeń.

Warunki szpitalne i obniżona odporność chorych tworzą bardzo sprzyjające warunki dla rozwoju tej odpornej na antybiotyki superbakterii. Do rozprzestrzeniania się bakterii dochodzi w szczególności na skutek nieodpowiedniej higieny personelu medycznego (niemycia rąk), używaniu niejałowego sprzętu i braku odpowiednich warunków leczenia (np. izolatek). Pacjenci w polskich szpitalach bardzo często przebywają w otoczeniu zbyt wielu zarazków, natomiast personelowi nierzadko brakuje odpowiednich szczepień. Mówiąc wprost, w szpitalach często dochodzi do zakażeń z powodów tak prozaicznych jak oszczędności na jednorazowych sprzętach. Dodatkowo pracownicy szpitala nie zawsze przestrzegają zasad higieny i zapominają o dezynfekcji stetoskopów. Być może winne jest temu zabójcze tempo pracy, być może zwykła nieostrożność. Cierpią jednak pacjenci.

Nie bez znaczenia pozostaje również zatajanie zagrożeń epidemiologicznych w placówkach medycznych i brak kompetentnych mikrobiologów i epidemiologów do sprawowania bieżącej pieczy nad zakażeniami. Zgodnie z zaleceniami Państwowej Inspekcji Sanitarnej już nawet trzy zakażenia w jednym szpitalu powinny  doprowadzić do ogłoszenia alertu epidemiologicznego i izolacji zakażonych od innych pacjentów. Do pacjentów najbardziej narażonych na zakażenie zalicza się osoby po przeszczepach, po terapii przeciwnowotworowej, z rozległymi oparzeniami, a także dzieci do pierwszego roku życia, cukrzycy i alkoholicy.

Przerażające dane przedstawiaraport Najwyżej Izby Kontroli z 2018 r.Z raportu wynika, że w latach 2015-2016 w Polsce liczba zakażeń bakteriąKlebsiella Pneumoniae wzrosła o 278,8 proc (!). Dodatkowo, NIK podkreśliła, że nie mogła podać kompletnych danych, ponieważ „funkcjonujące w kontrolowanych szpitalach systemy monitorowania i raportowania o zakażeniach nie dostarczały pełnych danych”. Oznacza to, że przedstawione w raporcie dane mogą być znacznie zaniżone.

Zakażenie bakterią Klebsiella Pneumoniae NDM-1 – korzystne dla pacjentów wyroki sądów

Wyroki w sprawach o zakażenie szpitalne nie są rzadkością. Pacjentom działającym wraz z doświadczonymi prawnikami często udaje się wywalczyć satysfakcjonujące kwoty. W sprawie, w której orzekał Sąd Okręgowy w Gliwicach dniu 19 listopada 2014 r., zakażony pacjent tytułem zadośćuczynienia otrzymał 120 000 zł. Pacjent ten w szpitalu został zarażony m.in. gronkowcem złocistym, E. colioraz właśnie oporną na leczenie bakterią Klebsiella Pneumoniae.Zakażenie zaatakowało głównie stopę pacjenta. Mężczyzna wskazywał, że jako, że wyczerpano już wszystkie możliwości leczenia, zachodzi prawdopodobieństwo, że stopę będzie trzeba amputować. Wskutek zakażenia szpitalnego i idącego za nim długotrwałego leczenia stracił pracę, i orzeczono u niego umiarkowany stopień niepełnosprawności. Sąd uznał, że z ustalonego stanu faktycznego jednoznacznie wynikało, że zakażenie powoda było zakażeniem szpitalnym, a źródłem zakażenia była bakteria występująca w środowisku szpitalnym, która przy zastosowaniu kryterium najwyższej staranności nie powinna była się pojawić. Wszystkie te czynniki zadecydowały o przyznaniu tak wysokiego świadczenia.

Do zakażenia może dojść nie tylko u dorosłych pacjentów, ale również w sytuacjach okołoporodowych.Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z dnia 5 września 2012 r. przyznał poszkodowanemu dziecku 150 000 zł odszkodowania, 700 000 zł zadośćuczynienia oraz rentę w wysokości kilku tysięcy złotych miesięcznie. Była to sprawa o błąd medyczny, polegający m.in. na nieprzekazaniu noworodka do ośrodka o wyższym stopniu referencyjności i wadliwej opiece poporodowej. Elementem tej wadliwej opieki było zakażenie dziecka i Klebsiella pneumoniaei Escherichia coli. U tak małego dziecka tego typu bakterie potrafią zasiać w organizmie spustoszenie – konsekwencje mogą być poważniejsze niż u osoby dorosłej. W tym przypadku, na skutek nakładających się na siebie zaniedbań, doszło do zapalenia opon mózgowych, a kolejno – do czterokończynowego mózgowego porażenia dziecięcego.Uzyskane w procesie sądowym pieniądze stanowią poważne wsparcie w dalszym leczeniu tak ciężko chorego dziecka.

Zakażenie bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhiw szpitalu – co robić?

Jeśli u Ciebie, Twojego dziecka lub u kogoś z Twoich bliskich po zakończeniu leczenia szpitalnego lub w jego trakcie zdiagnozowano zakażenie bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhi, koniecznie się z nami skontaktuj. Zakażenie pacjenta bakterią również może stanowić błąd medyczny, a zatem możesz ubiegać się o odszkodowanie lub zadośćuczynienie. Jeśli ktoś osoba Ci najbliższa zmarła z powodu zakażenia szpitalnego, również masz prawo walczyć o sprawiedliwe zadośćuczynienie.

Skutki zakażenia bakteriąKlebsiella Pneumoniae New Delhimogą być bardzo poważne. Z pewnością przyda Ci się wsparcie finansowe, które możesz uzyskać w wyniku wygranego procesu sądowego. Pomogłyśmy już niejednemu pacjentowi poszkodowanemu błędem lekarskim i wiemy, że pieniądze, chociaż nie cofną czasu, potrafią bardzo ułatwić dalsze życie i leczenie. Nie czekaj – opowiedz nam swoją historię w mailu lub przez telefon. Czekamy na kontakt od Ciebie.

Joanna Lazer, adwokat

Małgorzata Hudziak, radca prawny

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa

Nr telefonu 604432333, 530291291, 536 007 001

Mail: kancelaria@lazer-hudziak.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

brak komentarzy

Nagrywanie wizyt lekarskich – czy pacjent może nagrywać lekarza?

26.05.2019 in Pozew przeciwko szpitalowi

Nagrywanie wizyt lekarskich w dzisiejszych czasach jest łatwiejsze niż kiedykolwiek. Prawie każdy pacjent dysponuje smartfonem, zaopatrzonym w dyktafon, którym łatwo i w dyskretny sposób może nagrać przebieg rozmowy. Pacjenci w kryzysowych sytuacjach sięgają więc po dyktafon… podczas gdy lekarze uważają, że jest to nielegalne i niedopuszczalne. Kto ma rację? Czy pacjent może posłużyć się takim dowodem w sprawie o odszkodowanie lub zadośćuczynienie?

Nagrywanie wizyt lekarskich – czy to legalne?

Polskie prawo nie zezwala na uzyskiwanie dostępu do informacji, które nie są przeznaczone dla konkretnych osób. Kwestie tę reguluje art. 247 kodeksu karnego, który stanowi, że „Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Chociaż przepis ten pozornie zdaje się pasować do przypadków lekarzy, dotyczy jednak tylko sytuacji, w której dana osoba uzyskuje dostęp nie posiadając uprawnień. Byłby odpowiedni w sytuacji, gdyby np. ktoś umieściłby kamerę w gabinecie lekarskim i nagrywał wizyty osób trzecich. Nie będzie miał jednak zastosowania dla pacjenta, nagrywającego swoją własną wizytę, ponieważ pacjent jest uprawniony do uzyskiwania informacji o swoim stanie zdrowia od lekarza.

Wiemy już, że prawo nie zakazuje pacjentom nagrywania swoich wizyt u lekarzy. Nie oznacza to jednak, że pacjenci mogą wykorzystywać nagrania w dowolny sposób. Nie mogą rozpowszechniać nagrania w np. internecie, poprzez umieszczenie na portalu YouTube lub w innych miejscach przeznaczonych do umieszczania plików audio i video. Stanowiłoby to naruszenie art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a równocześnie naruszenie dóbr osobistych lekarza.

Nagrywanie wizyt lekarskich – nagrania jako dowód w sprawach o odszkodowanie lub zadośćuczynienie

Pacjenci, jak było już podkreślane powyżej, nie mogą rozpowszechniać nagrań, np. w Internecie. Sprawa w sądzie, wszczęta na skutek podejrzenia popełnienia przez lekarza błędu medycznego, jest jednak sytuacją zupełnie inną.

W postępowaniu cywilnym obowiązuje generalna zasada tzw. swobodnej oceny dowodów przez sąd. Sąd „ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału”. Kodeks Postępowania Cywilnego (KPC) stanowi również, że przedmiotem dowodu mogą być wszystkie fakty, mając istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Ponadto, art. 308 § 1 KPC przewiduje wprost wykorzystanie jako dowodu „dowodu z filmu, telewizji, fotokopii, fotografii, planów, rysunków oraz płyt lub taśm dźwiękowych i innych przyrządów utrwalających albo przenoszących obrazy lub dźwięki”.

Mimo tych wszystkich regulacji, wątpliwości dotyczące legalności nagrywania wizyt lekarskich, wynikają z faktu, że nie ma przepisów prawa, które określałyby wprost i precyzyjnie, jakie warunki trzeba spełnić, aby móc nagrać rozmówcę i skutecznie wykorzystać dowód w sądzie. Wynika z tego, że co do zasady nagranie wizyty lekarskiej może zostać wykorzystane w postępowaniu przeciwko lekarzowi. W orzecznictwie sądów również można zaobserwować taką tendencję.

Nagrywanie wizyt lekarskich w orzecznictwie sądów

W przeszłości sądy nie zawsze pozytywnie oceniały możliwość wykorzystania nagrania z wizyty w procesie sądowym. Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z 10 stycznia 2008 r. (sygn. akt I ACa 1057/07) uznał, że „podstępne nagranie” osoby prywatnej narusza zasadę swobody i ochrony komunikowania się. Już kilka lat później, Sąd Apelacyjny w Białymstoku w dniu 31 grudnia 2012 r. (sygn. akt I ACa 504/11) orzekł, że bardzo trudne byłoby stworzenie generalnej zasady, która warunkowałaby dopuszczenie dowodu z potajemnego nagrania w postępowaniu sądowym. Nagranie wykonane przez stronę postępowania nie narusza więc tajemnicy komunikowania się.

Dla problematyki nagrywania rozmów przez pacjentów istnieje również kilka kluczowych wyroków Sądu Najwyższego. W wyroku o sygn. IV CSK 257/13 Sąd Najwyższy uznał, że nagranie rozmowy pomiędzy lekarzem i pacjentem może być dowodem w sprawie toczącej się pomiędzy rozmówcami. W praktyce oznacza to potwierdzenie przez Sąd Najwyższy przyzwolenia na używanie dowodów z nagrań w procesach dotyczących np. błędów medycznych. Tym samym Sąd Najwyższy uznał, że zasada niedopuszczalności przeprowadzania dowodów nielegalnych nie obejmuje dowodów w postaci nagrań dokonanych przez osoby występujące w charakterze stron. Jako, że są one uczestnikami procesu, nie naruszają przepisów chroniących tajemnicę wyrażoną w art. 49 Konstytucji RP. Brak bezprawności takich zachowań wynika tu z realizacji prawa do sądu. W innym wyroku, o sygn. akt II CSK 478/15 Sąd Najwyższy uznał również, że nagranie, którego pacjent dokonuje potajemnie, może stanowić dowód, o ile nie narusza prywatności czy zasad współżycia społecznego.

Lekarze, broniąc swoich praw przed sądem, często używają argumentu, że pacjent miał możliwość sterowania przebiegiem rozmowy i dlatego sąd nie powinien dać wiary nagraniu. Do tej problematyki również odniósł się Sąd Najwyższy. W wyroku z dnia 22 kwietnia 2016 r., sygn. akt II CSK 478/15 uznał, że sam fakt, że osoba nagrywająca miała możliwość sterowania przebiegiem rozmowy, nie powoduje zdyskwalifikowania wartości dowodowej nagrania. Wszczynając postępowanie przeciwko lekarzowi, warto o tym pamiętać.

Kiedy warto użyć nagrania przeciwko lekarzowi w sądzie?

W polskiej służbie zdrowia zdarzają się sytuacje, w których zachowanie personelu medycznego aż się prosi o nagrania. Użycie tych nagrań w sądzie będzie miało szczególne znaczenie, gdy lekarz, będący bohaterem nagrania twierdzi, że nie pamięta nagranych wydarzeń lub zwyczajnie kłamie. Równocześnie w takich sytuacjach często dokumentacja medyczna jest niepełna lub sprzeczna z tym co lekarz powiedział pacjentowi w trakcie spotkania.

W przypadku zaistnienia takich okoliczności, nie spotka się z zarzutem, że nagranie wykazuje sprzeczność z zasadami współżycia społecznego. Nie mniej, zawsze najpierw warto dać personelowi medycznemu szansę powiedzenia prawdy i przedstawienia sądowi swojej wersji wydarzeń. Użycie nagrania powinno więc raczej stanowić ostateczność, a nie pierwszą z metod udowodnienia racji pacjenta. Pacjentom często wydaje się, że samo nagranie „załatwi sprawę” – niekoniecznie jest tak w rzeczywistości.

Nagranie z wizyty lekarskiej – ważny dowód w sprawie

Przy pomocy nagrania, pacjenci udowadniają przed sądem, że zachowanie lekarza było niewłaściwe lub, że dokumentacja medyczna jest niepełna albo niewiarygodna (szczególnie w sprawach o błędy okołoporodowe). Są to okoliczności, które często trudno udowodnić przy pomocy innych środków dowodowych. Nagranie pozwala na uniknięcie sytuacji, w której sąd ocenia jedynie słowo przeciwko słowu. Oczywiste jest przy tym, że nagranie – zarówno audio, jak i video – nie może i nie powinno stanowić jedynego dowodu w sprawie, świadczącemu przeciwko lekarzowi.

Jeśli dysponujesz nagraniem przeciwko lekarzowi lub jesteś lekarzem i obawiasz się, że pacjent chciałby wykorzystać nagranie przeciwko Tobie, skontaktuj się z nami. Profesjonalna pomoc w sprawach o błąd medyczny często jest kluczem do sukcesu.

Kancelaria Lazer&Hudziak, Plac Konstytucji 5/19 00-657 Warszawa lub ul. Bolesława Chrobrego 26/111, 40-881 Katowice.

Nr telefonu – 536 007 001.

brak komentarzy

Pozew przeciwko szpitalowi o odszkodowanie – jak walczyć o swoje

04.01.2018 in Pozew przeciwko szpitalowi, Sąd czy nie-sąd?

pozew przeciwko szpitalow pozew przeciwko lekarzowi Odpowiedź na powyższe przedstawimy od strony praktycznej. Czasem pozew przeciwko szpitalowi, a czasem wniosek do komisji…zdarza się, że najpierw jedno (komisja), potem drugie (sąd). Niestety wybór słusznej drogi nie jest łatwy. O różnicach między postępowaniami przed sądem, a komisją pisałyśmy w poprzednim poście: Pozew do sądu, czy wniosek do komisji ds. zdarzeń medycznych?  Teraz jednak czas na praktyczne podsumowanie.

(więcej…)

1 komentarz